Kołobrzeg w maju

Już pisałem o konieczności zbudowania kilku dużych parkingów, by przyjeżdżający turyści i kuracjusze nie wjeżdżali do centrum i do dzielnicy uzdrowiskowej. Nowe apartamentowce mają parkingi i garaże, ale dla swoich mieszkańców i gości. W centrum tłoczno i piesi mają coraz węższe chodniki. Zbudowano parking wzdłuż chodnika od AK do kina „Wybrzeże”. Zapewne trochę to kosztowało. Myślę, że większość parkujących to właściciele i sprzedawcy sklepów przy ulicy Łopuskiego. Nareszcie wygodnie, mój samochód stoi za szybą mojego sklepu. W każdej chwili wsiadam i jedziemy gdzie trzeba. Wracam i jakieś miejsce się znajdzie. Za to chodnik zwężono, co tam pieszy, mój samochodzik jest najważniejszy.

Podobnie na ulicy Giełdowej, wzdłuż Hosso – trzeba przechodzić pojedynczo, bo dwie osoby na chodniku to już cała jego szerokość. Na Walki Młodych, mimo oznakowania, kierowcy przekraczają czas parkowania ponad 30 minut, samochody stoją na przejściach lub zajmują połowę chodnika, nie mieszcząc się na wąskim pasie parkingowym. Teoretycznie chodnik jest szeroki, w praktyce o jedną trzecią lub połowę węższy. I nie będzie lepiej, bo w sezonie samochodów przybędzie. Na interwencję straży miejskiej nie liczę. Cieszą mnie słupki ograniczające parkowanie na wielu chodnikach. Ruch samochodowy na Walki Młodych jest bardzo duży, hałas, szczególnie gdy dołączyły wiosną motory – wielki, uciążliwy dla mieszkańców północnej strony ulicy. Zgłaszam wniosek do radnych o zbadanie natężenia hałasu, zanieczyszczenia powietrza i podjęcie decyzji o ochronie kołobrzeżan przed ich skutkami.

Podłoga ogródka piwnego, patrząc na ratuszowy zegar, ostatniego po prawej stronie, kończy się równo z placem. Chcesz tędy przejść, musisz wejść na jezdnię. Co tam pieszy, nasza restauracja ważniejsza i w niej piwo!

Z rynku wejść na Emilii Gierczak można teraz z prawej lub z lewej strony wąziutkim przesmykiem, bo na samym środku, tuż za znakiem drogowym zakazu ruchu, postawiono stragan z pamiątkami. Za chwilę będzie ich więcej. Każdy przechodzący ma więc bezpośredni kontakt – na dotyk – z towarem, który kusi szczególnie dzieci idące tędy z parkingu autobusowego. Trudno się dziecku oprzeć pokusie kupienia „pamiątki”. I tak zamiast na lody lub rybkę nad morzem wyda pieniądze na „drobiazg”, który drogo kosztuje. Niby wszystko zgodne z prawem, ale jest to jednak wykorzystywanie dzieci i pozbawianie ich kieszonkowego, które mama dała na napój i słodycze. Przewodnicy prowadzą więc „obowiązkowo” dzieci ulicą Emilii Gierczak, a te, jak przez bramkę kontrolną, przechodzą między straganami. Skutek wiadomy.

Kawiarnia „Fantazja” też postawiła ogródek szerszy i dłuższy. Jak się coś już ma, to chce się więcej. Dokładnie. Ogródek utrudnia wejściu na schody Banku Zachodniego.

Mój znajomy krokami mierzył deski swojego ogródka jednej z rynkowych restauracji. Krokami, jak gospodarz pole, i wyszło mu 12 kroków na 2 kroki. Pyta – ile to metrów? Odpowiadam: 24 kroki kwadratowe. Wiesz, za każdy dzień – mówi dalej – płacę urzędowi miasta. „Za każdy dzień, to duża forsa”. A dlaczego to urząd miałby restauratorom robić prezenty? Nie robi, każdy zajęty metr to dodatkowe pieniądze w kasie miasta. A że ja się przeciskam chodnikiem, czekam na przejście na drugą stronę, omijam przeszkody, to przecież gimnastyka – tak to sobie wszystko wytłumaczyłem.
Maj obfituje w uroczystości. Coraz więcej uroczystości bez kołobrzeżan. Niewielu było pod Pomnikiem Józefa Piłsudskiego na obchodach Święta Konstytucji 3 Maja. Zaś 8 maja w Dzień Zwycięstwa na plato Cmentarza Wojennego w Zielenienie prawie pusto. W Telewizji Kablowej Kołobrzeg organizator uroczystości powiedział, że „zawiódł się na szkołach”. Nie tylko młodych i szkoły trzeba winić. Szkoła ma swój plan dydaktyczno – wychowawczy i wychowanie patriotyczne jest jego częścią składową. Wypełnia go tak, jak sobie zaplanuje. Nikt nie broni młodzieży uczestniczyć w miejskich uroczystościach, ale te nie mogą i nie powinny opierać się tylko na szkołach. Gdzieś się podziały organizacje młodzieżowe (pozostały i to nieliczne przybudówki partyjne młodych z obiecanką, że daleko dojdą przy partii). O nasze harcerstwo wołam, bo to prawdziwa szkoła patriotyzmu. Sam po sobie wiem, kiedy przeżywałem harcerstwo od zucha do harcmistrza. Dziś zamiast harcerstwa jest dyskusja, jakie to ma być harcerstwo?

9 maja Dzień Unii Europejskiej. Nie ma Parady Roberta Schumana, nie zasadzono nowych drzewek z tabliczką: „W Dzień Unii Europejskiej w 2008 Roku”. Nawet Polskie Stowarzyszenie „Dom Europejski” w Warszawie zaprzestało działalności z braku funduszy. Podobny los spotkał jego Oddział w Kołobrzegu. A ten dodatkowo nie działa z braku aktywności jego członków. W czasie tworzenia Stowarzyszenia w większości jego członkami byli urzędnicy, którzy w różny sposób wykruszyli się ze swoich urzędniczych foteli i tym samym zaprzestali działalności. Z tamtych lat przy niektórych szkołach pozostały tylko Uczniowskie Kluby Europejskie, a i te zmniejszyły aktywność. Znowu szkoły, znowu nauczyciele? Dosyć mają innych obowiązków. Prawda, w tej chwili w szkołach ponadgimnazjalnych matury. Gimnazja stoją przed wyborem liceum lub technikum (każdy myśli o najlepszym). Szkoły podstawowe przed wyborem gimnazjum z marką. Rzeczywiście, uczniowie i nauczyciele zajęci. Na Paradę przyszliby zapewne politycy, urzędnicy, chociaż też są zajęci przygotowaniami do Lata’2008 i coraz bardziej nasilającym się wołaniem o zachowanie statusu miasta uzdrowiskowego. Wołanie swoją drogą, a deweloperzy apartamenty sprzedają jak przysłowiowe chrupiące bułeczki jednego z byłych panów ministrów.

Maj w tym roku dołożył się do miesięcy sezonu wczasowego: dawno nie było burzy, morze spokojne, niebo słoneczne. Sezon już pięciomiesięczny! Miasto bogaci się z pieniędzy gości: kuracjuszy, wczasowiczów, turystów i tych, którzy przybyli na weekend. Pozostawiają pieniądze z pożytkiem dla rozwoju Kołobrzegu. Ale problem Kołobrzegu – uzdrowiska ciągle pozostaje otwarty.

kom

Jedna Odpowieź do “Kołobrzeg w maju”

  1. kasia z Napisał(a):

    Wie Pan, Panie Mirku… Pan jest idealistą… to już nie te czasy…. Bożenka H. już nie nie jest rusycystką, tylko pedagogiem, a i to niedługo. Drażnią mnie cholerne słupki, tak… - te, które Pana cieszą… ja wiem…. Pan nie jeździ… ale proszę znaleźć miejsce do parkowania nie tylko na Walki Młodych… ja mam sposób: gdy jadę do ZUS-u, to wiem, że pod ZUSem nie mam szans… pod Rossmannem też nie; pod Pasażem Parsęta? Ha! Nierealne… więc wjeżdżam w bramę obok kina; w podwórku Dworcowej czasem coś się znajdzie… Panu to wisi; Pan jest PIESZYM. Dla mnie to ważne, więc nie cieszą mnie słupki anty-samochodowe…

    Co do pomników, uroczystości i obchodów… wie Pan… to smutne, ale pokolenie Pana, dra Kroczyńskiego i częściowo moje (choć jestem młodsza zaledwie o 30 lat) ma zupełnie inne priorytety. Podniesienie flagi? Obywatelski obowiązek? A po co to komu? W dupie. Płacą za to chociaż? A dadzą się napić? Też nie? To jaki sens tam iść? I stać? I słuchać wycia dziewcząt pod opieką pani Dudek? Bzdura. Dziś każdy tylko patrzy za swoją a) kasą b) korzyścią c) wygodą. Herezja? Ależ skąd… albo… ALESH skąd, jak to piszą młodzi. Takie czasy. Wiem. Boli Pana. Jednak to nie jest już do przeskoczenia. Chcę PARKINGóW. Chcę ogródków piwnych. I mam w nosie znudzonych marynarzy pod pomnikiem. I niech Pani mi wierzy: oni też mają to w dupie. Dowódca kazał, to idą i stoją. Ale najchętniej zajaraliby trawę, jak Donek. Pozdrawiam serdecznie i głowa do góry.

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.