Czas świętowania.

Wśród wielu świątecznych kartek trafiły mi się trzy szczególne. Na stronie tytułowej zamieszczono zapisy w formie książeczek. Pierwsza przybliża Misterium Paschalne, w drugiej zapisane są zwyczaje wielkanocne, a więc święta jako wydarzenie duchowe i ich niezwykłe połączenie ze świecką obyczajowością, trzecia kartka to świąteczne przepisy na mazurek, babkę nadziewaną orzechami i śliwkami i na wielkanocne potrawy z jaja, które mogą wzbogacić stół wielkanocny. W niedzielę poprzedzającą Wielkanoc najważniejsze są kolorowe palmy z „pąkami” wierzby, tak zwane „kotki”. Zjedzenie jednego to pewne zdrowie przez cały rok. Do obyczajów Wielkanocy należą pisanki, kraszanki, malowanki… Święta bez jaj obejść się nie mogą. Jajo jest najważniejsze na stole wielkanocnego śniadania. W moim domu uderzanie się ugotowanymi na twardo jajami pozostało do dziś. Niestety, nie wygrywam, stąd zjadam tylko pół jajka, które towarzyszy życzeniom „Wesołych Świąt”.

Tyle kartki. Ale świątecznych znaczków na kartki, na kołobrzeskiej poczcie głównej, nie dostaniesz. To samo było przed świętami gwiazdkowymi. Pytam: są świąteczne znaczki? „Nie ma! Żeby to od nas zależało…” mówią panie w okienkach. A kogo panie reprezentują? Na mundurkach, koszulach, ba, nawet na krawatach stoi: „Poczta Polska”. Zatem dobrze kieruję pretensję? Dokładnie, jak mówią młodzi.

Dni świąteczne przebiegną mi podobnie jak zapisano w książeczkach kartek. Myślę, że w wielu domach tak samo jak w moim. Wpierw zawsze plany i plany – spisywanie spraw do załatwienia, do kupienia, do uzgodnienia, do zmiany na coś nowego, świeżego. W pokojach stroiki z koszyczków, nie tylko z kolorowymi jajami od kur, ale z pisankami z dawnej
CEPEL –i, ślicznie zdobionymi i malowanymi z drewna.. Między nimi kurczaczki, kury, koguty, zajączki, baranki. A wszystko to włożone będzie w dopiero co zasiany owies. Na balkonie już mnie witają krokusy i uśmiechnięte pyszczki żółtych i niebieskich bratków.

Im jestem starszy, tym bardziej czas miedzy świętami mi się kurczy. Dopiero były…,a już … Po świętach planuję na następne wyjechać albo coś zmienić. A i tak wszystko zostaje po staremu. Lubię wybrać się na rynek, oglądać pęki palm. Odkąd w Karpaczu, z myślą o Wielkanocy, kupiłem 11 małych kudłatych baranków, a okazało się, że wykonano je w Chinach, zanim coś kupię – pytam: a skąd to? Panie zapewniają, że palmy z Lubelskiego, chrzan z domowego ogródka (a nie z plantacji), a jajka od srokatych kur, które chodzą po podwórku. Coś niesamowitego jest w tym kolorowym i gwarnym targowisku i choć mogę kupić wędlinki w higienicznym sklepie – umawiam się z panem Robertem, że do jego stoiska przyjdę po białą, szynkę czy uwędzone w jałowcowym dymie kiełbaski. A ile przeżyć przy wyborze kaczuszki czy królika na pasztet? Myślę, że zakupy, przyrządzanie, liczenie, nakrywanie stołu, te świąteczne obrzędy dają człowiekowi wiele radości, do których się czasem nie chce głośno przyznać.

Bo cóż to za przeżycie usiąść przy zastawionym przez kelnera stole? A ja jeszcze dziś słyszę rozmowę rodziców: „Tylko nie przesól! Pewnie się już upiekło. Brakuje pietruszki…” I tata biegł do sklepu po pietruszkę. Musiała być.

Albo te nowe ubranka. Bo na Wielkanoc dostawało się nowe ubranko. Pierwszy raz po zimie krótkie spodnie (było cieplej?), białe podkolanówki, nowe buty. Trzeba się było w tym pokazać, a mama mówiła – „tylko nie pobrudź”. Chodziło się sztywno przez godzinę, a po trzech wracało do domu jak zwykle… w niezbyt świątecznym stroju.

I jeszcze jedna piękna sprawa – świąteczny spacer. Pogoda może święta popsuć, ale jeśli jest łaskawa, na spacer się idzie. Nad morze, do parku, samochodem w upatrzone miejsce. Na spotkanie z wiosną, nawet jeśli to tylko kilka kwiatków. Parę fotek, kilka słów do spotkanych znajomych. Niby nic, ale jak po powrocie smakuje kawa i ciasto – duma gospodyni!

„Rodzina, rodzina, rodzina – ach! rodzina” śpiewali Starsi Panowie. „Rodzina nie cieszy, nie cieszy gdy jest, a kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies”. Zupełnie się z nimi zgadzam. Więc się cieszę na spotkanie przy stole starszych i młodszych. Oby nikt w tych dniach nie czuł się samotny.

W drugie święto w dyngusie – śmigusie uczestniczył nie będę. Pozostawiam to młodszym i bardzo młodym. A ja? Będę odpoczywał po „nadmiernej pracy” przy świątecznym stole.

Dobrych nastrojów, prawdziwej wiosny, smacznego jajka i Wesołych Świat!

kom

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.