Co niesie przedwiośnie?

Niespodziewanie wcześnie przyszło przedwiośnie – przebiśniegi, krokusy, bazie, ciepło w słońcu i poranne koncerty kosów za oknem.

W taki czas budzi się apetyt na życie! Chciałoby się gdzieś iść, jechać, coś zrobić. Więc plany. A tu niespodziewanie – śnieg. Hola, hola, to dopiero początek marca – mówi – gdzie ci się tak spieszy! To tak jakbym słyszał mojego lekarza: jedna większa czynność w ciągu dnia, bez pośpiechu, bez emocji. Kalendarz proszę pana, kalendarz! Taki to zawsze zepsuje człowiekowi nastrój. Więc zamiast brać się za bary z tym czy z tamtym – popatrzę sobie z boczku. I co widzę? Po krótkim czasie uspokojenia – znowu podchody, podszczypywania, pyskówki. Życzę wszystkiego najlepszego rządowi, obserwuję – o ile to się da – jego poczynania. Też się niecierpliwię, że nie już te zmiany, że za wolno. Wierzę, że ma dobrą wolę, bo nie zmieniać na lepsze to samobójstwo, a wiem, że do tego nie dąży. Ciągła krytyka ze strony tych, którzy nic nie zrobili, stosując atak jako obronę – irytuje mnie. Choć tym przyspieszają tempo prac i wymuszają zmiany, nie mogę polubić opozycji. To dziwne, sympatyzuje się z opozycją, bo ta „broni biednych i pokrzywdzonych, ludzi pracy”. A ja ciągle wypatruję rogów z tyłu gadającej głowy. Myślę, może coś ze mną nie tak? Znowu w ruch poszły armie emerytów i rencistów, pielęgniarek, lekarzy, jako tych pokrzywdzonych i zaniedbanych. Przez kogo? Któż to rządził wcześniej? Czyż nie dzisiejsza opozycja? Pamiętam namaszczone wypowiedzi pana Oleksego, pana Millera, panów Kaczyńskich. Ileż tam było „ojczyzny, dobra Polaków, dobra narodu, interesów państwa”. Słowa, słowa, słowa! Ekwilibrystyka prawnicza pana Kalisza – efektowna, też pozostała w sferze prawniczej szermierki w TVN.

Zestarzały się formy przekazu informacji i dyskusji stacji TVN. Te same twarze polityków i dziennikarzy. Już wcześniej wiem, co powiedzą. Pani Senyszyn, pan Putra, pan Wenderlich – bronią okopów wbrew oczywistemu życiu. Zestarzało się „Szkło kontaktowe” - panowie prowadzący nie zaskakują pomysłami, goście komentarzami, widzowie w minutowych połączeniach – błyskotliwymi ocenami. Nawet pasek z sms-ami albo pusty, albo z pozdrowieniami dla znajomych. Przydałoby się wiosenne odrodzenie w TVN, bo publiczną to może uratować chyba reanimacja.

Internetowe forum – to wolna trybuna – też zamienia się w rozgrywkę między „Panem, Wójtem a Plebanem”. A jeśli do tego dochodzi podszywanie się pod kogoś – to już zatraca swoją prawdziwość i przestaje budzić zaufanie, co do autentyczności wypowiedzi.

Co widzę na najbliższym podwórku? Musi być wybitnym specjalista, nowy skarbnik w urzędzie miasta, jeśli nikt z kołobrzeżan nie mógł mu dorównać. Zobaczymy. Decyzje starosty powiatu też ocenimy po owocach, choć na te trzeba będzie poczekać. Zapewne czeka nas sprzątanie po zimie, bo tak zaśmieconych brzegów kanału dawno nie widziałem. Piękny chodnik przy nim, na wysokości boiska piłki nożnej, biegnie obok strasznych krzaków i chwastów. Aż nieprzyjemnie nim spacerować. Czekam na dokończenie prac w dawnej żeglarskiej bazie harcerskiej i całym tym kwadracie aż do Bałtyckiej. Roboty idą.

Tymczasem składam życzenia Kazimierzom, Grzegorzom, Krystynom, Bożenom, Beatom, Zbigniewom, Józefom, Bogdanom – okazje do spotkań, coraz częściej internetowych i telefonicznych. Osobiste spotkania zawsze wywoływały emocje – a to zazdrości (jak mu się dobrze wiedzie), a to solidarności (trzymam z tobą), a to współczucia (nie przejmuj się, to minie), a najciekawsze to spostrzeżenie, że się bardziej postarzał ode mnie. Szkoda, że coraz ich mniej, choć tak mamy przećwiczone teksty krótkich rozmów.

Na spacerkach, jak pogoda pozwala, spotykam znajomych. Dowiaduję się od nich, że są już na emeryturze. A jeszcze nie tak dawno widziałem ich w pracy. O czym rozmawiamy? Lepiej nie zdradzać, by nie psuć wiosennego nastroju. I co tak młodzi piszczą, że nie zwalniają się dla nich miejsca pracy. Tylko, że oni nie takich miejsc pracy oczekują. Twierdzi się, że być emerytem to dobra posada. Inni zaś mówią, że to armia dla polityków; liczą się z nimi przed wyborami. Wówczas obiecują, że emerytury pójdą w górę. I co? Z własnego doświadczenia wiem, że emeryt to człowiek wolny i niezależny od nikogo. Jest doświadczony i trudno nabrać go na jakieś ryzyko. Często uśmiecha się pod nosem, kiedy jego młodzi koledzy robią to, czy tamto, podejmując decyzje ich zdaniem rewelacyjne. O takie dziś trudno, praktycznie wszystko już było. Im się wydaje, że zbawiają świat. Tak to już jest z pokolenia na pokolenie. Stare czasami ożywa i udaje nowe. Na przedwiośniu wszystko możliwe.

kom

Jedna Odpowieź do “Co niesie przedwiośnie?”

  1. Basia Napisał(a):

    Panie Mirku, gratulacje z powodu wiosennego przebudzenia. Felieton jak zwykle pełen błyskotliwych obserwacji życia . Daj pan młodym szansę do popełniania błędów, a bardziej doświadczonym możliwość własnej oceny. Bo każde pokolenie ma swój czas.

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.