Gdzie na wakacje?
Wyjechać gdzieś. Uciec stąd! Po wielomiesięcznej pracy, często wyczerpującej wszelkie siły, to skuteczna terapia. Uciec od monotonii pracy, otoczenia tych samych ludzi, ścian, mechanicznie wykonywanych czynności, nawet smaków. Uciec od języka, który do życia konieczny jak powietrze, a przecież coraz bardziej nas okłamuje, fałszuje intencje (udoskonalanie wolności mediów), obraża (układ, wykształciuchy, łże – elity) – za „Polityką” z 07.07. 2007.
Dziś wyjechać w dalekie strony może połowa Polaków. Tunezja, Egipt, Majorka, Cypr są w zasięgu ludzi średnio zarabiających. Paryż, Londyn, Rzym – to prawie jak Mazury, Bieszczady, Krynica. Nawet koszt pobytu czy wycieczki porównywalny. Statystyki podają, że Polacy podróżują. Nigdy w naszej historii nie było to takie łatwe i przystępne. Owszem, podróżowali bogaci, artyści, tak zwane wyższe sfery. Dziś wyjeżdżają właściciele sklepików, gminni urzędnicy, masowo młodzież. Czasami nabywcami tych wakacyjnych podróży są zwykli ciułacze. Więc wbrew narzekaniom, żyje się nam lepiej, skoro aż tak wielu na to stać. Wreszcie wielkie miasta „najadły się” wyjazdów wczasowych do Hiszpanii, Grecji, Turcji, na Wyspy Kanaryjskie, na Kretę. Zeszło to niżej, między innymi do takich miast jak Kołobrzeg. Wystarczy stanąć przed witryną któregokolwiek biura turystycznego; plakaty nawołują do wyjazdów w dalekie strony. Na tydzień, na dwa tygodnie, samolotem, autokarem z wszelkimi wygodami, propozycje rabatu.
Są tacy, którzy mówią: gdzie będziemy wyjeżdżali? Mieszkamy w tak pięknym mieście, nad samym morzem, w Kołobrzegu. Mamy plażę, kąpiel morską, słoneczną, powietrzną. Za wydmą w parku i w pobliskich lasach jest jeszcze czyste powietrze, zasobne w sole jodu. Goście przyjeżdżający do nas za pobyt słono płacą, a my mamy własne mieszkania z wszelkimi wygodami. Wyjeżdżać latem z Kołobrzegu? Jest sens wyjechać zimą, w góry, na śnieg, który u nas występuje śladowo. Tam skosztować powietrza suchego i mroźnego. Przewietrzyć chore gardło, zakatarzony nos. Latem opuszczać brzeg Bałtyku, morze, plażę? Tym bardziej, że tyle propozycji kulturalnych, których nie ma po sezonie. Można z tego skorzystać, bo później trzeba po to jechać do Szczecina, Poznania, Gdańska. Teraz stamtąd przyjeżdżają do nas wybitni artyści.
Czy na wyjazdach zagranicznych traci polska turystyka? Nie. Kilka godzin podróży i jesteśmy nad jeziorami, w górach, na szlakach. Długie i krótsze weekendy, coraz lepsze samochody, Internet, pensjonaty i kwatery umożliwiają zwiedzanie i wypoczynek w kraju.
Dawno, dawno temu gościom, którzy przyjeżdżali do Kołobrzegu, wystarczało morze, plaża i różane ogrody z ławeczkami. Dzisiejszy turysta chce tego samego, ale kiedy świeci słońce. Od wczesnego popołudnia goście spacerują po mieście i kupują. Szukają tego, co zapewne mają u siebie, ale zawsze przywiezione z wczasów jest wspanialsze. Miedzy zakupami pobyt w ogródkach kawiarenek przy lodowym deserze. Mają do wyboru kawiarnie, restauracje, cukiernie, a nawet ogród kwiatowy przy jednym z hoteli, bardzo piękne kawiarnie przy sanatoriach. Nasi goście mają do dyspozycji kompleks sportowy, baseny pływackie z atrakcjami, boiska, korty tenisowe. Szczególnie te położone niedaleko plaży. Do dyspozycji gości jest premierowe kino, bardzo częste programy rozrywkowe w amfiteatrze. „Muzyka w Katedrze” w każdy czwartek lipca i sierpnia gromadzi miłośników muzyki poważnej w wykonaniu najlepszych solistów i muzyków. A jeszcze Muzeum Oręża Polskiego, wystawa historii miasta w salach przy Armii Krajowej, okresowe wystawy w muzeum i galeriach sztuki. Niepowtarzalną atmosferę oferuje Port Jachtowy, gdzie zawijają jachty krajowe i zagraniczne, można obejrzeć zachód słońca z żaglowca, wędkować na morzu, posłuchać szant i muzyczki z estrady małego amfiteatru, racząc się smażoną lub wędzoną rybką. Można wybrać się na wycieczkę w morze a nawet na Bornholm.
Dla wielu jednak Majorka czy Bornholm to trzy ławki pod drzewkami na podwórku. Obserwuję, jak starsze panie przenoszą się z jednej na drugą, szukając cienia lub słońca, z jakim ożywieniem komentują pozornie błahe zdarzenia. Im za daleko nad morze. Odległość do pokonania to droga do kościoła i najbliższego sklepu. Mogłoby oczywiście miasto, na wniosek Rady Osiedla, opłacić im wycieczkę autokarową po województwie, po powiecie, do Dźwirzyna chociażby. Poddaje to pod rozwagę samorządowi miasta i jego urzędnikom. Zanim minie lato, można dać starszym ludziom z podwórka trochę radości i tematów do długich rozmów na ławeczkach.
Kiedy nasycimy oczy egzotycznymi widokami, opowiemy wszystkim, jak było, w połowie sierpnia będziemy znowu u siebie. Mniej będzie samochodów z obcą rejestracją, kierowców -piratów z Poznania lub Warszawy, ulice i chodniki będą luźniejsze. Znowu będziemy mieli nadzieję, że w przyszłym roku będzie mniej ogródków piwnych pod ratuszem. Do spotkania pod koniec sierpnia.
lipiec 25, 2007 | 20:12
Szanowny Felietonisto !
Nikła ta nadzieja, jezeli chodzi o ogródki piwne
pod sypiącym się ratuszem. Prędzej ratusz się zawali /oby nie/, niż piwne meliny znikną. Doskonale wie Pan, że Magistrat ciągnie z tego niezły dochód, o włascicielach tychże przybytków przez grzeczność nie wspomnę.
Gdyby Pana życzenia miały się spełnić, własciciele na znak protestu, załozyliby miasteczko namiotowe przed UM.
A jeżeli w Kołobrzegu wypoczynek można nazwać wypoczynkiem, to nalezy to włożyć między bajki.
Kto winien ? Cywilizacja, postęp, nie dostosowana infrastruktura, drogi, ulice, spaliny, nadmierna ilość samochodów, tłumy na wąskich plażach, gdy jest pogoda, tłumy na ulicach, gdy leje i wieje. I to ma być wypoczynek??? Radni Zakopanego mają podjąć decyzję o nie wpuszczaniu samochodów do centrum miasta. Pewnie będą liczne protesty.
U nas w Kołobrzegu, gdyby była taka możliwość, kierowcy z południa i centrum Polski, wjeżdzaliby pewnie prosto na plażę. Jest wiele do zrobienia w Kołobrzegu. Ale cóż zrobić, rajcy miast zajmować się problemami mieszkańców grodu nad Parsętą, zajmują się sobą i…czekają na następne wybory i tak sobie myslą:”Może naiwni, mający krótką pamięć wyborcy, znów mnie wybiorą ? Choć nic pozytecznego nie zrobiłem przez 4 lata dla nich. Tylko dietki pieczołowicie z ich podatków brałem”. Na rogatkach miasta powinny założyć bilboardy
z hasłem: Witamy w mieście absurdalnych cen!!!”.
lipiec 25, 2007 | 20:23
P.S. Oglądał Pan serial “Siedlisko” z Anną Dymną i Leonardem Pietraszakiem ? Tam w okolicach Ełku, gdzie serial realizowano, można naprawdę wypocząć, jak najdalej od PRZEREKLAMOWANYCH KURORTÓW. Amen.
lipiec 26, 2007 | 12:19
Mireczku! Najlepszy odpoczynek w ogródku pod gruszą.
Pozdrawiam.