Opozycja

„Opozycja – przeciwdziałanie, opór, sprzeciwianie się komuś lub czemuś… doraźnie lub trwale…” (za Leksykonem PWN). Pewien znajomy poradził mi, bym „żył obok tego wszystkiego”. Rada dobra, ale stosować ją trudno. Gdy czegoś doświadczam, coś czytam lub oglądam, nie mogę powiedzieć – nic mnie to nie obchodzi, to poza mną. A że przeważnie mnie to złości, gniewa, śmieszy, że nie godzę się z postanowieniami, zarządzeniami, odkryłem w sobie opozycjonistę. Nie godzę się na to, by w rządzie było aż tylu prokuratorów, by uzdrawiać oświatę wizytacją trójek i mundurkami, by reformować służbę zdrowia comiesięcznymi wpłatami 10. złotych na lepszą zupkę. By oskarżać, posądzać i grozić wszystkim powyżej 40. lat, a dziennikarkę nazywać „czerwoną małpą”. Jestem w opozycji, w gronie tych, którzy „wiedzą lepiej” i krytykują. Kiedyś wydawało mi się, że opozycja to mniejszość, ale gdzie nie spojrzę i z kim nie rozmawiam, co nie czytam – wszystko opozycja. W badaniach opiniotwórczych nawet 70 – 90%. Większość Polaków sprzeciwia się wysyłaniu naszych wojsk do Afganistanu, tarczy rakietowej, nieskutecznym reformom oświaty i służby zdrowia, nie mówiąc o podatkach czy rewaloryzacjach. Cóż z tego, skoro nic z tego?

A może to nie tak źle być opozycjonistą? Z boku popatrzeć i oceniać? Nie zmagać się z materią, nie szarpać z życiem? Dziennikarze podsuwają mikrofony prosząc o opinię, nikt nie łapie za słówka, za skarpetkę, za guzik. Pamiętam, jak brylował Leszek Miller, gdy był w opozycji – co za dowcip, riposty. Gdy został premierem, zdradzili go koledzy, zawiodły nerwy. Gorzej skończył niż zaczął, choć taki z niego kozak. Dziś mądry i błyskotliwy Waldemar Pawlak, w opozycji, rządził nieskutecznie i zawiódł nawet rolników.

Być opozycjonistą w Polsce to ciągle jeszcze być bohaterem, patriotą, walczyć o wolność, cierpieć. Tak to przechodzi z przeszłości. I choć dziś nie o to się walczy, a cierpienie inny ma charakter, być w opozycji znaczy być lepszym. Daje pewne korzyści. Jeśli jest źle, to ich wina, mówi opozycjonista, ja bym to lepiej… Być w opozycji to przejść dobrą szkołę zdobywania kariery, popularności. Krytykując zdobywa się zwolenników, bo zawsze wielu będzie niezadowolonych, w których imieniu… Można się uczyć na błędach rządzących (jeśli kto mądry), szlifować obycie i język. Dostawać się na salony, wreszcie zawierać korzystne znajomości. Dla młodych i ambitnych opozycja to więcej niż szkoła przetrwania, to drabina do wspinania się. Ale i słabi w opozycji rosną w siłę.

Kto w Kołobrzegu jest w opozycji, trudno orzec, bo i sami opozycjoniści nie mogą się określić. Startować do ewentualnych wyborów z tej pozycji chyba wygodniej, jakby dłuższy rozbieg. Więc niedawni przegrani mówią o powrocie, o fotelu prezydenta. Tylko że ten rodzaj opozycji dotyczy jedynie walki o urząd; nie jest przeciw czemuś, a komuś. Ale jak będzie trzeba, wymyśli się program i rzuci w media.

Inny przykład: LiD. Skrzyknęła się grupka, jest lider, natychmiast konferencja prasowa, aby o tym obwieścić światu. Jest to reakcja na kłopoty prezydenta związane ze spóźnionym oświadczeniem. „Jesteśmy gotowi zgłosić swojego kandydata. To jest zawsze okazja, aby się pokazać” – mówi twórca nowych struktur miejsko – powiatowych. O co chodzi? O pokazanie się, bo przecież jakiekolwiek zwycięstwo tego ugrupowania, które stanowi w mieście i powiecie okruch, nie wchodzi w ogóle w grę. Jeszcze nowy prezydent nie miał czasu i okazji coś źle zrobić, narazić się, a tu już plany zmian. A nuż się uda coś wyszarpać, ugrać, W niczym to nie przypomina klasycznego działania opozycji, nawet tej, która udaje troskę o obywateli i miasto.

Dość o polityce, Ze zdziwieniem zauważam, że coraz więcej mi się nie podoba, na przykład, że w Kamieniu Pomorskim koncert organowy zapowiadany był tylko w języku niemieckim, choć muzyki razem z Niemcami słuchało kilkoro Polaków (każdy bilet 5 złotych). Więc muzyka Bacha, Haendla, Gounoda, a nawet jednego z polskich kompozytorów brzmiała mi – przez tę zapowiedź – z niemiecka.

A jeśli już o muzyce, to dowiedziałem się, że odbył się Ogólnopolski Festiwal Pieśni Żeglarskiej w studenckiej Rotundzie przy Oleandrach w Krakowie. Rozumiem, że większa tam tęsknota za morzem niż w Kołobrzegu, że młodym zawsze wiatr wieje w żagle. Pomyślałem: niech sobie pośpiewają, pomarzą o morskich wyprawach, latem przyjadą do Kołobrzegu na Centralne Dni Morza. Byłby już czas, aby pojawił się program obchodów tych dni.

kom

Jedna Odpowieź do “Opozycja”

  1. ruli Napisał(a):

    Pitolicie Hipolicie.

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.