Wszystko czeka na gości

Dojechałem do cichego miasteczka, w zimowej szacie, tonącego w świetlnych świąteczno – karnawałowych dekoracjach. Śnieg zmrożony, a białego puchu przybywało z dnia na dzień. Sympatyczni gospodarze uradowani, że mają pierwszego gościa. Moje zimowe miasteczko w widłach szemrzących rzek – Muszyny, Szczawnika i Popradu. Pamiętam ze Słowacji, że Poprad bierze swój początek w Popradzkim Pleso i płynie sobie do Polski. Trzeba przyznać, że to w naszym kraju jego zakola miedzy wzgórzami tworzą najpiękniejsze widoki. Spacerowałem bulwarami tych rzek (tak, tak, nawet zimą można nimi spacerować, słuchając chrzęstu śniegu pod butami) i zastanawiałem się – dlaczego nie spotykam takich jak ja, który przyjechał tu wypoczywać i po zdrowie. W wielkich domach wczasowych, w sanatoriach, w kwaterach domków – wieczorami ciemne okna. „Wolne pokoje – zapraszamy”. Nie ma wczasowiczów, nie ma kuracjuszy, nie ma turystów. W czasie dwugodzinnego spaceru na jedno ze wzgórz, spotkałem tylko dwie amazonki na ślicznych koniach z miejscowej stadniny. Podobnie w pobliskich miejscowościach Beskidu Sądeckiego. Wyjątek może stanowić Krynica, na oko pełna ludzi, ale nie wiem, jak jest na jej peryferiach. Potężna baza wypoczynkowa po byłych ośrodkach Funduszu Wczasów Pracowniczych stoi pusta. Tych, których spotykałem, policzyć mogłem na palcach jednej ręki. A dzieci w kilku województwach mają ferie zimowe, 6 milionów emerytów i rencistów i ci, którzy zimą wzięli urlopy, „kiśnie” w swoich domach, zamiast dla zdrowia zmienić klimat, pooddychać górskim powietrzem, podziwiać uroki przyrody w tym pięknym zakątku Polski.

Nikt nad tym nie panuje. Wypadło spod kontroli, a może i uwagi. Pozwalam sobie wątpić, czy odpowiednie czynniki państwowe zdają sobie z tego sprawę. Tak dużo dobra marnuje się, a powinno być wykorzystane przez ludzi, bo przecież im to miało służyć. Poprzednicy z czasów, które wspominamy tylko źle, byli w tym lepsi. Przecież zbudowali te domy, wyposażyli je, urządzili otoczenie. Czy w nowych firmach prywatnych nie ma pracowników? Czy nie ma nauczycieli, urzędników, lekarzy, prawników, handlowców, kupców, rzemieślników, ba – rolników? Czy już nie trzeba wypoczywać, poprawiać nasze zdrowie, cieszyć się zimowym urokiem gór? Powie ktoś, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie ma pieniędzy nawet na leczenie i ratowanie życia, a tu tylko rehabilitacja i wypoczynek. Wiele z sanatoriów i domów wczasowych sprywatyzowano, a te rządzą się prawem ekonomicznym. Nie wiem co na to ekonomia, gdy utrzymanie obiektów kosztuje, a zarobku w ogóle nie ma. Może goście powinni ponosić część kosztów pobytu, może umożliwić zapłatę w ratach, może… Skoro banki za odpowiednim ubezpieczeniem udzielają kredytów osobom starszym, to stworzyć taki „bank na wypoczynek”, w którym bez drakońskich procentów ludzie mogliby pożyczać pieniądze na ten cel. To przecież sumy do tysiąca złotych, które dałoby się szybko spłacić.

Czy bieda jest powodem braku gości w zdrojach? Czy brak śniegu tegorocznej zimy? Tam śnieg był, nie tak wielki jak w Wysokich Tatrach po Słowackiej stronie, ale wystarczało go, nawet dla narciarzy. A gdzie są dzieci? Dlatego podzielono terminy ferii, by właśnie takie zimowe wczasowiska pomieściły wszystkich. Spotkałem zaledwie kilka małych grup dzieci, wśród nich grupkę z Białogardu, aż kilkanaścioro! Pytam – dlaczego to stoi puste? Na co czeka? Miejscowi mówią, że latem jest nieco lepiej, ale rok ma cztery pory i każda jest dobra, by poprawić zdrowie, kondycję i samopoczucie, mówiąc sobie – jak tu pięknie! Zbocza z ośnieżonymi świerkami po szczyty niewysokich gór, szlaki łagodnie wznoszące się, rozległe doliny rzek, w których szemrze woda opadając ze skalistego stopnia na stopień, urocze miasteczka bogate w zabytki. Akurat wszystko na wędrówki dla ludzi starszych, dla rodzin z dziećmi, dla babć i dziadków z wnukami (młodzi niech pracują!).

Smutny widok tych pięknych okolic bez ludzi – turystów. W ponad stuosobowym domu wczasowym przez kilka dni mieszkałem sam. Później przybyło jeszcze kilka osób. Podkreślam kilka! Personel już się przyzwyczaił do obsługi niewielkiej liczby gości. Dokładał starań, aby było mi dobrze. Za te starania oczekiwano tylko pochwały. Zmienił się poziom kultury obsługi turysty.

Nie daje mi spokoju to, że w Polsce działają: Polska Organizacja Turystyczna i wiele innych organizacji turystycznych, biura podróży, przewoźnicy turystów, istnieje ogromny nakład czasopism turystycznych, a przede wszystkim jest rządowy departament turystyki w ministerstwie gospodarki i…I nic. Nikt też nie próbuje wykorzystać tej ogromnej liczby miejsc w domach wczasowych, w przeróżnych ośrodkach, w sanatoriach. Władza państwowa ani lokalna nie przejęły się pustostanami i potrzebą ich zagospodarowania. Nikt nie potrafił skierować uwagę Polaków na wypoczywanie w uroczych zakątkach naszego kraju. Kiedy komuś będzie tego za mało, może jeszcze skorzystać z pobliskiej Słowacji (trzy kroki za granicą), która słynie z kąpielisk z termalnymi wodami zdrojowymi. Taka kąpiel zastępuje kilka dni zabiegów w sanatorium. Sam się o tym przekonałem. Doskonałe samopoczucie. Nabywałem jeszcze większej chęci na kolejne górskie wędrówki.

To wszystko stoi do naszej dyspozycji. Ośrodek, w którym spędzałem ferie zimowe, oferuje nocleg i pełne wyżywienie od 40 do 60 złotych i dopuszcza negocjację tej ceny. Emeryt i rencista za 10 dni pobytu zapłaci niewiele ponad 400 złotych.

Zamożni i młodzi, goniąc za egzotyką, wyjeżdżają daleko, ale regenerować siły i odpoczywać naprawdę można w Polsce. Są doskonałe warunki klimatyczne, rehabilitacyjne, domowa kuchnia i cudowne krajobrazy. I tylko podróż trudna: pociągiem długo, a droga z Krakowa na Wschód w remoncie – fatalna. Podobnie przejazd przez miasta bez obwodnic. Mówię również o tirach, dziurach w jezdni, drogach jednopasmowych. Na to na razie rady nie ma. Wiele z tego, co zyskałem na wczasach, straciłem przy powrocie do domu.

A co z moich obserwacji wynika dla Kołobrzegu? Teraz, gdy mamy wiele basenów, hal sportowych, lodowisko (gdyby je jeszcze urządzono na wzór tego z Krynicy – cóż za atrakcja latem dla dzieci), a niedługo cały kompleks sportowy – skuteczną promocją i reklamą można ściągnąć grupy sportowe, młodzież w czasie wolnym od nauki, a babcie i dziadków z wnukami przez cały rok. Wprawdzie na razie nie słyszę, żeby sanatoria narzekały na brak gości, ale przecież są pensjonaty, domy wczasowe i pokoje do wynajęcia. I zarobek dla kołobrzeżan i miejsca pracy, i korzyść dla gości.

kom

2 Odpowiedzi do “Wszystko czeka na gości”

  1. andrzej Napisał(a):

    Pan Zieliński J. był osłupiały ze zdziwienia dowiadując sie, że pojechaliście swoim samochodem- bo drożej od autobusu (On tak właśnie podróżował na południe Polski); jeszcze bardziej gdy powiedzialem Mu o tym, że sam przejechałeś ten dystans!!!!!!!!!

  2. andrzej Napisał(a):

    pączkowego dnia!!!!!!!!!życzę

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.