Z daleka i z bliska
Co dnia na pierwszych stronach gazet nowy „bohater” z przeszłości. Tylko o nim wiadomości radiowe i telewizyjne. Do zamęczenia. Wyłącznie wokół „odnalezionego”: a to proces sprzed kilku laty znowu na wokandzie sądowej, a to nowa teczka z życiorysem w służbach, a to człowiek byłego prezydenta, bo byłego, ale zawsze prezydenta. Afery wyciągane z lamusa. Prokuratorzy terenowi prześcigają się w wykrywaniu, wyprzedzają krajowego. Nie ma ciszy w kraju. Nie ma miejsca na to, aby podano, że nie jest tak źle.
Jakby na potwierdzenie panującego fatum na Wielkiej Krokwi w Zakopanem w czasie skoków narciarskich (po denerwującym oczekiwaniu na zawody, bo wiatr) w Pucharze Świata nie mieliśmy szczęścia. Tragiczny upadek czeskiego skoczka w pierwszym dniu. W niedzielę konkurs skoków odwołano, wiatr szalał. Śnieg na skoczni udało się zgromadzić, ale wichury powstrzymać nie sposób. Smutek i zawód rzeszy kibiców, również z Kołobrzegu, którzy zjechali tym razem nie tylko na Krupówki, ale przede wszystkim na sportową zabawę pod Wielką Krokwią.
A w świecie spotkanie wielkich dam – koronowanych i żon prezydentów, łączy je niesienie pomocy ludziom pokrzywdzonym przez los, a przede wszystkim dzieciom w nieszczęściu. Nie ma wśród nich obecnej polskiej pani prezydentowej. Za to jest była polska prezydentowa. Sama mówi: jesteśmy otwarte na nowe pierwsze damy państw, ale one muszą służyć dzieciom potrzebującym pomocy. Charytatywność, ofiarność, służba słabszym stały się ideą, która łączy, ale i jest okazją do spotkania, pokazania się z najlepszej strony, a niekiedy autoreklamą. A że nic w tym złego – zdarzenie zaliczam do przyjemnych dla oka i serca.
Zupełnie inne odczucia budzą spotkania niemiecko – rosyjskie. Prezydencja Niemiec w Unii bardzo je uaktywniła. Wprawdzie i pan Putin, i pani Merkel uśmiechają się przyjaźnie do siebie i kamery, czyli do nas, ale zaliczmy to do rytuału. Toczy się gra. Również o nas. Gaz, ropa, zakręcone zawory, rura na dnie morza, handel mięsem – czy rozmowom o nich również towarzyszyły te uśmiechy? Kibicujemy wprawdzie pani kanclerz, ale póki co możemy tylko czekać. Nudzić się nie będziemy, bo to i kontrowersyjna decyzja wysłania Polaków do Afganistanu, i tajne rozmowy o tarczy przeciwrakietowej. Ułomność demokracji widoczna: oto większość Polaków sprzeciwia się, a decyzje – „tak” – i tak zapadają w ich imieniu. Dziennikarze wyrwą jakieś słówko ministrowi obrony, zaś minister spraw zagranicznych milczy jak Sfinks. Może to i lepiej, że milczy.
Za to do Koszalina wraca wojsko. Na bazę proponowano im urocze miejscowości podkoszlińskie, ale generał rzekł: kadra jest młoda, ma małe dzieci, a dla nich potrzeba przedszkoli i szkół. Takie są w Koszalinie, więc tu zbudujemy dla kadry mieszkania. Budowlani zacierają ręce – nowy front robót. Wojsko do Kołobrzegu raczej nie wróci. Koszary przemienione w mieszkania i na inne cele. Jeszcze toczy się spór o salę gimnastyczną, ale bez wątpienia należy ją oddać młodzieży, by mogła tam uprawiać sporty. Za to, pamiętając koszmar przelotów rosyjskich samolotów nad Kołobrzegiem, błagam władze miasta o szybką decyzję zagospodarowania lotniska w Podczelu, bo a nuż sobie wojskowi o nim przypomną.
Za sprawą pani doktor – matki słynnego ministra, Darłowo będzie uzdrowiskiem! Pan minister teraz zasłynie – po dworcu we Włoszczowej – z nowego uzdrowiska. To piętnaste pod ścisłym nadzorem państwa. A może będzie to uzdrowisko sprywatyzowane? Nie wiem, jakie ma Darłowo naturalne źródła lecznicze. Niech popracuje wyobraźnia. Na wydmach od Kołobrzegu do Darłowa rurociąg z solanką z naszych źródeł. Przykręcimy kurek, jak Darłowo na czas nie wypłaci się Kołobrzegowi. Droga nr 11 i dalej do Darłowa pełna wahadłowych wywrotek z borowiną z naszej kopalni. Może i niektórzy kołobrzescy lekarze powędrują do Darłowa? Oto co znaczy sprawcza siła polityka!
A w naszym mieście nie wszystko się układa po myśli zbratanych partii. Tym razem rządzący blokują wybór jednego z „…razem…”, (poprzedniego najważniejszego urzędnika), do spółek międzymiastowych. Wielka wściekłość lidera samorządowego klubu niczego nie zmieniła. Wspólnota partyjna się nie sprawdziła. Tłumaczono to „złym dniem”. Nieliczna opozycja cieszyła się i mówiła, że było to do przewidzenia, że nie zaszkodzi porozumieniu, i że będzie ono trwało. Zwyciężyli ci, co wybory wygrali (co poniektórzy dodawali: w sposób demokratyczny). I tak ma być, trzeba wiedzieć, kto tu rządzi! A w ogóle to ja mam dość sporów i przepychanek.
W spotkaniach telewizyjnych kablówki telefony do gości studia stają się coraz częściej ostre i kąśliwe. Odnoszę się do jednego z ostatnich programów. Oczywiście, że kto się godzi na udział w programie w takiej konwencji (telefony widzów), ten musi się liczyć z negatywną oceną i wręcz agresją. Co z tego, że fakty nie miały miejsca, że opinie niesprawiedliwe? Widzowie mówią to, co myślą lub na co ich stać. Inni widzowie zaś mogą współczuć lub się cieszyć: „ale jej dołożyła”. I niewiele pomoże interwencja prowadzącego. Trzeba być błyskotliwym, elokwentnym, z dystansem wobec siebie, czasem trochę bezczelnym, a zawsze odpornym psychicznie. Tego często naszym politykom brakuje. I jeszcze jedno, widzowie często widząc gościa na początku programu wiedzą, co będzie mówił, bo słyszeli to kilkanaście razy i nauczyli się tego już na pamięć. Telewidzowie oczekują słów, które nazywają konkretne fakty i działania, a nie są tylko biciem piany.
Niech się w moim mieście dzieje coś konkretnego. Jeden z radnych zobowiązał się, że wpłynie na uporządkowanie mojego podwórka. Od pięciu lat obiecywano: „już w tym roku”. Poprzedni prezydent ręczył swoim słowem na zebraniu osiedla, że „już w tym roku, 2006”. A wokół do tej pory bajora i dziki parking. Zmieni się? Tym razem uwierzę, gdy zobaczę.
styczeń 24, 2007 | 12:38
Jaka obfitośc tematów w tym felietonie! Chcę odnieść się do osoby P. W. bohaterki ostatniego wydania klinczu. Ta pani ma za pazurkami wiele innych sprawek Za jedną z nich wkrótce stanie przed sądem.
styczeń 25, 2007 | 08:42
dużo śnieżnych wrażeń podczas pobytu na feryjnym wyjeździe;
pozdrawiam: a.k.
styczeń 26, 2007 | 08:46
gratuluję kolejnego Jubileuszu napisanych feliotonów;
śniegu na szlakach coraz więcej:
pozdrawiam: a.k.
styczeń 29, 2007 | 17:19
Wirginia masz mi coś do zarzucenia, czy może jak ta sfrustrowana osóbka (którą notabene wiem kto napuścił) chcesz naruszyć moje dobre imię??
Moje osobiste sprawy uważam, że są moimi sprawami i nikomu nie życzę stracić kogoś tak bliskiego jak mi bliskim był mój zmarły mąż…
A co do pazurków nie strasz mnie bo nie masz czym, a jeśli uważasz, że masz to wiesz gdzie się z tym udać??
W innym wypadku możesz odpowiadać za naruszenie mojego dobrego imienia
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (kodeks karny)
styczeń 30, 2007 | 08:13
i jeszcze jedno
Art. 226. § 1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.(KK)
marzec 2, 2009 | 03:08
Every day what I want is to get more wow gold, cheap wow gold, wow gold is very important for our wow player, so we need wow gold