Pożytki ze świąt

Wybory – jeśli ktoś musi – może powspominać. Wszystko, co się dało, przydzielono, rozdzieliło się, a jeśli z „rozdziałów” jeszcze coś zostało, to wkrótce trafi do kogo trzeba.

Już jubileusz OWL „Węgiel Brunatny” (rubinowy) przeszedł do historii, a ten przymierza się do stworzenia korporacji sanatoriów. Do Włoch powrócili jego goście zagraniczni, działacze samorządu i stowarzyszenia turystycznego z Folloniki. Dnia następnego, po jubileuszowych uroczystościach w „Węglu”, Włosi kolacją toskańską podejmowali członków naszego Stowarzyszenia Turystyczno – Uzdrowiskowego. Na stole były ich wędliny, zapiekanki, makarony i wina z bukietem toskańskich winnic i słonecznej zatoki Morza Tyrreńskiego. „Ale to już było…” przed świętami.

Święta jawią się nam jako wielkie sprzątania, gotowania i wydatki i to przyćmiewa wizję chwil podniosłych i radosnych. A jakie będą pożytki ze świąt? (Nie podnoszę spraw religijnych, bo o tym powiedzą lepsi ode mnie).

Pierwszy pożytek to oderwanie się od pseudopolitycznych tematów w mediach, od wyborów, układania się wysokiej koalicji i utrzymywania jej na siłę. Krzątanie się, bieganie, słuchanie, śpiewanie kolęd i pastorałek będzie odtrutką na media, lekiem, który odbuduje równowagę psychiczną i pozwoli powrócić do normalności.

Drugim pożytkiem ze świąt będzie posprzątanie takich kątów w domu, do których boimy się zajrzeć, odkładając to na… kiedyś. Moje półki przepełnione czasopismami jeszcze z wiosny, lata i jesieni właśnie czekały na ten czas. Zalegają materiały, już nieaktualne, z różnych konferencji. W szufladzie biurka rachunki i inne kwity wydatków, o których dawno zapomniałem. Trzeba zrobić miejsce na najnowsze. A nuż któryś z prezentów się nie spodoba? Przy wymianie konieczny będzie paragon.

Ostatnie dni przed świętami będę się skromnie odżywiał, aby w Wigilię Bożego Narodzenia, w Sylwestra, Nowy Rok zaspakajać apetyt utęsknionymi potrawami: karp smażony na maśle, faszerowany pstrąg, na różne smaki i sposoby śledź i inne ryby po grecku, żydowsku sporządzone według receptur zapisanych w książkach kucharskich zbieranych latami. Ile się nawspominam przy stole! Co to było u nas w domu, a co w domu mojej żony, a jeszcze w domach przyjaciół! Najwięcej wspomnień mam z lat dziecięcych z makówkami (kawałki bułki nasączone mlekiem i otoczone masą makową z bakaliami). Kiedyś w moim domu podano na Wigilię, nałożyłem na talerz, zapach niby ten sprzed lat, spróbowałem, pogrymasiłem i zostawiłem. Dawno minęły lata dziecięce, a wraz z nimi tamte smaki z domu rodzinnego.

Pożytkiem ze świąt jest i to, że w czasie wieczerzy wigilijnej mogę policzyć rodzinę – ilu nas jest? Coraz więcej i to cieszy. A w czasie świątecznym policzę też przyjaciół, którzy złożą mi wizytę lub zadzwonią, aby życzyć Wesołych Świąt albo Do Siego Roku. Innych policzę ilością świątecznych kartek, które mi przysłali. Z mojej strony doliczyłem się prawie setki i wiem, że wielu opuściłem (z przepastnych spisów i zbioru wizytówek) z różnych przyczyn. Z życzeń przekazywanych przez media na odległość, wszystkim takie same, na razie korzystają w większości osoby publiczne. Ja jestem tradycjonalistą.

No, a prezenty? Też pożytek. Już dawno sondowałem, co też komu potrzeba. Jaka szkoda, że nie stać mnie, by sprezentować wyjazd w Alpy lub na Sylwestra do Paryża. Urodziłem się za wcześnie – jak to mówi mój kolega z południa Polski – i nie udało mi się wzbogacić. Ja też wymarzyłem sobie elektroniczny przyrząd pilotujący samochód, ale do następnej gwiazdki pozostaję przy starym – zamiast słyszeć: „za trzysta metrów skręć w prawo”, usłyszę głos żony: „na rondzie w prawo, na trzecią”. Ale i tak będzie dużo śmiechu przy otwieraniu paczek, bo już w tradycji jest, by część prezentów zaskakiwała i była dowcipna.

Pożytek ze świąt dla pracujących mam małych dzieci to chęć powrotu do pracy, gdzie wreszcie odpoczną po domowej krzątaninie i odpowiadaniu na pytania: „a dlaczego…?”

A gdy spadnie śnieg, przynajmniej w górach, wyjadę na zimowe ferie. Przyjadę do górskiego miasteczka i będą zimowe spacery szlakami. Będę podziwiał kopce i szczyty. Narty już nie na moje nogi. Po tygodniu pobytu powiem: nie ma to jak u nas nad morzem. Najlepiej we własnym domu. Zatęsknię za rodziną, spacerem po plaży nad brzegiem morza. Jak to dobrze wrócić do domu i ta radość z powrotu będzie też pożytkiem ze świątecznego czasu.

Zanim dostrzeżemy pożytki ze Świąt, proszę przyjąć najlepsze życzenia, by były radosne, a Rok 2007 – szczęśliwy.

kom

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.