Przebarwienia

Przygotowując się do obejrzenia arcydzieł Rafaela, Leonarda da Vinci, Michała Anioła wertowałem albumy z fotografiami obrazów. Oczekuje się, że oryginał powinien bardziej zachwycać niż reprodukcja. Z takim przeświadczeniem stanąłem przed obrazami i rzeźbami, opłacając to dwugodzinnym oczekiwaniem w kolejce przed wejściem do muzeum. Kiedy już znalazłem się przed dziełami mistrzów, przeżyłem zdziwienie i zaskoczenie. Po pierwsze ich wielka ilość w salach i tłumy zwiedzających nie sprzyjały kontemplacji. Dopiero później zrozumiałem, że fotografie robi się specjalnie oświetlając obrazy, a później dokonuje komputerowej obróbki. To wszystko „upiększa” obraz, rzeźbę. Potrzeba jakieś chwili, by zapomnieć o błyszczących reprodukcjach i docenić dzieło mistrza. Jest to pierwsze przebarwienie, które zauważyłem tej jesieni.

Przyglądałem się marmurowym imperatorom rzymskim, których cała galeria stoi w długim korytarzu Uffizi we Florencji. Z rysów twarzy, gestów, postawy domyślałem się, jacy oni byli za życia. Artysta bowiem dążył do oddania prawdy o człowieku. Sztuka każdej epoki własnymi środkami próbuje oddać rzeczywistość. A te środki to swoiste jej przebarwienie. Kolor, gest, kompozycja temu służą. Żeby tę rzeczywistość oddać, w jakiś sposób ją fałszują. Może więc najpiękniejsza jest właśnie rzeczywistość, prawda życia? Pięknie namalowane drzewo nie dorówna prawdziwemu. Od czasu do czasu trzeba odstać swoje przed wejściem do muzeum, ale już bez zapłaty za bilet, bez kolejki, należy podziwiać świat – obok mnie są ogrody, parki, kwiaty, drzewa, ludzie. Jesień sprzyja temu oglądaniu – przebarwiając wszystko.

Tegoroczna jesień to nie tylko te przebarwienia, tak dzieje się również w polityce. Bo oto przed wyborami czerwoni stają się niebieskimi, zieloni żółkną, a dotychczas bezbarwni przybierają modny kolor. Jeżeli przebarwienie przez współczesne techniki drukarskie albumów niczemu nie szkodzi, bo oryginały, dzięki wspólnej Europie, będą coraz bardziej dostępne, to polityczne praktyki w tym względzie są zwykłym pchaniem się do miejsca bliskiego pierwszemu na liście wyborczej. Przechodzenie z koloru w kolor po to, by być wybranym, może nawet śmieszyć. „Skoczkowie” kierują się wynikami sondaży podawanych przez różne źródła. Kiedyś takich nazywano zdrajcami, a dziś mówi się o nich, że potrafią ważyć możliwości. Jestem pewien, że zmiana koloru nie zmienia poglądu i postaw. Wielu z tych ludzi znam osobiście, potrafię nawet wyliczyć, co dla nas – zwykłych zrobili, i nigdy nie przypuszczałbym, że ta jesień ich przebarwi. Podziwiam ich, że kandydują na radnych z listy – koloru, na który co dopiero się zdecydowali.

Swoistą galerią są ulice Kołobrzegu; z lewa i prawa fotografie mężów stanu: zatroskane twarze, przyjazny uśmiech, z portretu emanuje życzliwość. Przypominam sobie ze wspomnianego już muzeum – pewne popiersie, które przedstawia cesarza jako opatrznościowego męża stanu o szlachetnej i mądrej twarzy, a kronikarze piszą, że recytował na tle płonącego Rzymu.. Drastycznym tym przykładem nie chcę nikogo obrazić. Po prostu przebarwienie.

W przeszłości za to barwniej było w sypialnych wagonach ówczesnego WARS-u. Pościel lśniła i pachniała świeżością. Zawieszone ubranie w garderobie przedziału zasłaniało się kotarą, wieszaki mocne z dobrego drewna. Każdy gość obdarowany był pakietem higieny osobistej, a na śniadanie – rogalikiem. Wieczorem konduktor pytał: rano podać kawę czy herbatę? Od świtu w wagonie pachniało parzoną kawą. Gdzie się to podziało? Moja ostatnia podróż w hotelu na żelaznej drodze nie była barwna. Na konduktorze został kolorowy mundurek, już bez firmowej czapki na głowie i mimo, że rzekł do mnie: „za dwadzieścia minut dojeżdżamy do…” do celu podróży, chcę o niej jak najszybciej zapomnieć.

A wracając jeszcze do przebarwień tej jesieni… Słuchając wypowiedzi kandydatów na…, czytając ich zapowiedzi programowe, oglądając ich portrety w oknach wystawowych, warto sobie przypomnieć, że „ nie wszystko złoto, co się świeci z góry”.

kom

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.