Sprawy młodych w mieście

To już ostatni felieton w czasie długiej kołobrzeskiej zimy. Jeszcze trzyma, choć słońce na niebie coraz wyżej, jest jaśniej. Czy też jaśniej, cieplej i lepiej ludziom?

Jak na dłoni widać wszystkich, którzy nazywają siebie politykami. Marzą im się „etaty” w radzie miasta i powiatu oraz w sejmiku województwa. Również fotel prezydenta miasta. Działacze partii nawet „kanapowych”, ruchy społeczne, związkowe jednoczą się i podpisują umowy o sojuszach, by wystawić wspólnego kandydata na prezydenta miasta i mieć jak najwięcej swoich w nadchodzących wyborach samorządowych. Zjednoczyła się też lewicowa młodzież i pragnie dorównać starszym. Nawet apeluje, aby jej posłuchali i tworzyli „jedność”. W przeszłości nazywano to „frontem jedności”. Nic nie pomogło. Źle było? Lepiej niż teraz? Gorzej? Ocenę pozostawiam zwykłym ludziom i znawcom politycznych powikłań. Teraz też mamy jedną „słuszną” z dwoma dobudówkami. Nic ująć, nic dodać – tak już było i jakby wróciło. Niektórzy mówią, że historia koło zatacza.

W kołobrzeskiej prasie pełno opisów – kto kogo oskarża i za co? O zawiązanych teczkach, o sądowych wyrokach opowiada się i opowiada. Szkolna młodzież utworzyła Młodzieżową Radę Miasta. Proponowała dyskoteki, skrzynki bezpieczeństwa, sportowe boiska na osiedlach. Aż jedna słuchaczka zezłościła się i przez telefon wołała o konkrety. Nic z tego. Brak naprawdę mądrego programu, a przecież jest tyle bolących spraw młodych. Młodzieżowa Rada Miasta, jeżeli taka musi istnieć, nie powinna składać się tylko z uczniów szkół, ale w ogóle z młodych,. Było już wiele prób działania takowej i nic z tego nie wyszło.

Walka o sprawy młodych to zadanie trudne, ale w tym zakresie powinno się coś dziać. Już kiedyś wspominałem (wówczas, gdy próbowano zmieniać nazwę ulicy Walki Młodych), że młodych z natury rzeczy charakteryzuje chęć walki o sprawy wielkie, pozytywne, ważne dla ich spełniania się, perspektyw życiowych. Dyskotek wokół pełno, muzyki młodzieżowej też, jest gdzie uprawiać sport – oby tylko byli chętni. Bo w naszych drużynach sportowych coraz więcej zawodników „imigrantów” krajowych i zza granicy. Co gorsze, kupuje się ich za grube pieniądze – ładnie się to nazywa – „transfer”. Jeśli to przynosi miastu zaszczyty i jest jego promocją, niechaj będzie.

Ale są takie problemy jak praca dla młodych, powrót absolwentów szkół wyższych do Kołobrzegu, tworzenie im warunków, aby mogli realizować inicjatywy gospodarcze, zgodne z ich wyuczonymi kwalifikacjami. Trzeba organizować na uczelniach koła kołobrzeskich studentów, utrzymywać z nimi kontakt w ciągu roku akademickiego, odbywać spotkania z naszymi studentami w Kołobrzegu po zimowej i letniej sesji egzaminacyjnej. Ukazywać im, że po ukończeniu studiów mają szansę na pracę lub realizację autorskich pomysłów gospodarczych w swoim mieście. Ważną sprawą jest ekonomiczne położenie młodych małżeństw i wszelkie formy wspomagania ich, aby rodziny były trwałe i dobrze opiekowały się potomstwem. To według mnie tylko niektóre ważne zadania dla Młodzieżowej Rady Miasta. Można by je mnożyć, ale nie jest to zadaniem mojego felietonu. Chciałbym, aby następne wypowiedzi młodych były pełne błyskotliwych pomysłów, których podjęcie w przyszłości przysłuży się rozwojowi miasta i regionu. Ale takie pomysły może mieć młodzież trochę starsza, właśnie akademicka czy już pracująca, mająca większe doświadczenia życiowe i wiedzę. To ona powinna stanowić większość w tej radzie.

Wydawca „Kołobrzeskich Wiadomości” Kazimierz Ratajczyk – jak sam rzekł – wyprzedza wiosnę i pokazuje wiele ofert na „Lato’2006” tym, którzy chcą je spędzić na kołobrzeskiej plaży albo poprawić zdrowie w wybranym przez siebie sanatorium lub być gościem w jednym z kołobrzeskich hoteli. „Wiadomości” wiele napisały o kołobrzeskich żeglarzach, wędkarzach morskich i jak zawsze o Lidze Morskiej i Rzecznej. Kronika Prezesa. Kolejny „Raptularz” Jacka Klimżyńskiego, zdjęcia „Z lotu ptaka” wydawcy, a zdjęcia kościółków Grzegorza Podbiała. Czyta się i ogląda przyjemnie. Z wysokości okolice Kołobrzegu są piękne, oglądane z perspektywy 170 cm od ziemi, bez chemii fotograficznej – mniej ciekawe. Już okładka sprawia, że robi mi się wiosennie, a nawet letnio. Tymczasem uzbroję się w cierpliwość, najpierw doczekam 21 marca, później prawdziwej wiosny w przyrodzie, a później zapomnę o dacie urodzin i zgłoszę swoją kandydaturę do MRM… to oczywiście 1 kwietnia.

kom

5 Odpowiedzi do “Sprawy młodych w mieście”

  1. KAROLLA Napisał(a):

    Mam takie pytanie: dlaczego uwaza Pan, ze zatrzymanie mlodych w Kolobrzegu to dobry pomysl?
    Ja uwazam, ze mlodzi powinni przyjezdzac tu ale tylko na wakacje i to juz z rodzinami.
    Jaka przyszlosc widzi Pan w miescie uzdrowiskowym dla Mlodych? Wedlug mnie jedno z drugim nie idzie w parze.
    Nie ma po prostu sensu. Trzeba sie na cos zdecydowac bo albo uzdrowisko albo miasto “rozwojowe” - tylko jakie?
    Widzialby Pan w Kolobrzegu przemysl? Ja mysle, ze byloby to wrecz okaleczeniem tego pieknego miejsca w Polsce jakim sa tereny kolobrzeskie.
    Mysle, ze Kolobrzeg idzie w dobrym kierunku wykorzystujac naturalne uwarunkownia geograficzne.
    Miasto to moze byc zjazdem mlodziezy latem a jesienia osob starszych, ktorzy to moga wykorzystac piekne tereny spacerowe i ktorych mecza “kompiele sloneczne”.
    A mlodym powinno sie wrecz pomagac w szukaniu kariery gdzie indziej, tam gdzie juz sa na to warunki a nie przeksztalcac na sile to sliczne uzdrowiskowe miasto w zanieczyszczony moloch przemyslowy.

  2. Małgorzata Napisał(a):

    Niestety, zgodzić się z przedmówczynią - Karoliną nie mogę, mimo że ja również jak najbardziej do młodych się zaliczam [wiekiem i duchem, daj boże, też].
    Jeżeli młodzi tak tłumnie będą opuszczać ten nasz uroczy zakątek kołobrzeski to szybko przepoczwarzy się on w geriatryczny zakątek przyozdobiony tylko nieco tymi młodymi, którzy nie posłuchają tej odezwy i nie wyjadą, albo nie wyjadą, bo nie będą mieli odwagi, albo wykształcenia, albo… itd.
    Uzdrowisko z rozwojem młodych ludzi idzie w parze jak najbardziej. Cała gospodarcza otoczka miasta powinna być tworzona przez właśnie młodych, prężnych i ciekawych ludzi. Duże miasta bez tożsamości są przepełnione takimi młodymi, co to im w głowie kariery wielkie, awanse i pieniądze.
    A my tu w Kołobrzegu spokojnie, kameralnie możemy się urządzić [my - młodzi], ale tak aby czuć spełnienie życiowe i zadowolenie.
    Świat stoi otworem również przede mną, ale jakoś niespecjalnie mi się spieszy do podbojów. Dobry organizator, ciekawy życia i otwarty na ludzi wszędzie znajdzie swoje miejsce, nawet w Kołobrzegu…
    Dziekuję i pozdrawiam.

  3. Eustachy Napisał(a):

    Drogi Mirku !
    Podszedłeś do problemu młodych jak za dawnych -przez niektórych nazywanych dobrymi- czasów, zresztą komunistycznych . Problem zdefiniowałeś i poparłeś organizację- zresztą młodzieżowa-powołaną do rozwiazania ,chyba jakiś celów.
    Jest to załatwienie problemu na okrągło, co wydaje się dziwne , bo przecież wypowiada się pedagog z wieloletnim doświadczeniem. Wypadało by , jednak napisać coś bardziej odkrywczego, bo problem jest tak poważny iż wszystkie konwencjonalne zabiegi rozwiązania , chociaż kilku młodzieżowych spraw są , delikatnie mówiac do kitu. Myślę też że pedagodzy czy ,,pracownicy oświaty” (ta staroświecka nazwa żywcem wzięta z katalogu słowopotoku gomułkowskiego), jak by ich nie nazwać, o wychowaniu młodzieży - niestety wiedzą najmniej.
    Ja oczywiście też nie mam złotego środka na problemy młodych - bo myśle że takiego środka nie ma.
    Postawieniem kroku w dobrą stronę, będzie zlikwidowanie skompromitowanego podziału społeczeństwa na dzieci? , młodzież?,dorosli? i przypisaniu im - wg tego podzału -ról społecznych. Dzisiaj dzieci i emeryci utrzymują całe rodziny a tzw młodzież nie wie, czy już może ,czy jeszcze nie, być dorosłymi. Bo przyjemności z życia biora jak dorosli a z obowiązkami obchodzą się jak dzieci. A więc używanie anachronicznych nazw i podziałów określajacych ludzi młodych jako problemu podagogicznego jest podstawowym błędem uniemożliwiającym postwienie diagnozy , jako dobrego kroku, w dobrą stronę, rozwiązania problemu ludzi wchodzących w dorosłe życie. Pewne jest jedno, żę jeżeli szkoła chce odegrać role wychwawcy, to musi zweryfikować swój stosunek do obywateli przychodzących do budynków zwanymi szkołami, w celu pobierania podstawowej wiedzy o życiu.
    I ty jako pedagog powinieneś poświęcić więcej serca i czasu (tego drugiego masz chyba więcej)i spróbować zgłębić problem młodych w mieście, i nie tylko.
    Sprubuję być nieujawnionym interlokutorem- przyjacielu z dawnych lat - abyś trochę się pogłowił nad autorem tego komentarza.Imię oczywiście nieprawdziwe.

  4. Darek Napisał(a):

    Drogi Pani Mirku, myślę, że Pański stosunek do tematu Młodzieżowej Rady Miejskiej jest zbyt pesymistyczny, jak i stosunek do problemów młodych ludzi w mieście. Młodzieżowa Rada Miejska dopiero rozpoczęła swoją pracę, dopiero może mieć okazję się wykazać, więc nie powinien Pan oczekiwać bończucznych haseł i obietnic, które niekoniecznie zostaną spełnione. Młodzieżowa Rada Miejska nie jest jakąś innowacją, która wypłynęła z kreatywności prawej strony politycznej miasta, ale ideą o wieloletniej przeszłości, która została wdrożona także w naszym mieście - dopiero teraz. Proszę zauważyć, że młodzież narazie stara się odnaleźć w tym nowym ciele i musi rozeznać co właściwie może zdziałać tym bardziej, że - proszę zauważyć - MRM jest tylko organem opiniodawczym dla Rady Miasta. Dajmy czas, poczekajmy i dopiero wtedy oceniajmy rezultaty. A jeszcze pójdę dalej - skoro w Panu tyle animiuszu, to może warto podzielić się nim z młodymi? W końcu Młodzi Radni są otwarci na pomoc i czerpanie nauk z doświadczenia starszych :)

  5. wow gold Napisał(a):

    Every day what I want is to get more wow gold, cheap wow gold, wow gold is very important for our wow player, so we need wow gold

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.