Gdzieś tam w Polsce
Poznałem programy partii, których sztaby wyborcze zgłosiły kandydatów do sejmu i senatu. Parlamentarzyści już wybrani. Co z obiecanek, głoszonych w tych programach, spełni się? Na razie w aptece mój lek zdrożał o 20 złotych i 3 grosze. Czy tę podwyżkę zawdzięczam starej czy nowej władzy, a jeśli starej, to czy nowa ją zlikwiduje? Interesuje mnie szkolnictwo, a na ten temat ani słowa. Jest o lustracji, dekomunizacji, o podatkach, prywatyzacji, nawet o losie mniejszości, …o zdrowiu. O szkole, o nauczycielu nic. Jest wprawdzie mruganie okiem do mającej głosować młodzieży studenckiej o stypendiach, „w szerokim dostępie i możliwościach”, ale już to słyszałem wielokrotnie. O szkolnictwie podstawowym i średnim nic. A ile będzie gadania o zaszczytnej pracy nauczyciela za kilka dni – w Dniu Nauczyciela! Ile życzeń, ile zapewnień o docenianiu itp., itd. A już po nim, na pierwszego listopada, ta sama niska pensja i ta sama bieda w szkołach. Winni temu jesteśmy też i my – sami nauczyciele. Nie protestujemy. Zbiurokratyzowano nas, bez przerwy liczymy jakieś punkty, przeliczamy na oceny, martwimy się standardami i zbieramy dokumenty z każdego swojego przedsięwzięcia pedagogicznego. Przydadzą się przy ubieganiu o awans zawodowy. Liczy się papierek, zdjęcie, certyfikat nawet od sołtysa, który na przykład wymyśli akcję przejrzysta szkoła. Jest certyfikat. Komisja przejrzy, porozmawia i może to przyjmie. Nawet wybrani do parlamentu nauczyciele (a z każdą kadencja jest ich mniej, jakby przestali wierzyć w sens walki) na Wiejskiej szybko zapominają po co tam poszli, przyklejają się do klubów partyjnych i komisji, z których wyślą za granicę. Ministrowie oświaty są bez charyzmy, bez siły przebicia, bez wyrazu, po prostu partyjni. Od dawna chciałem apelować do mediów o obalenie stereotypów myślenia o szkole. Przez prasę radio i telewizję przewijają się sensacje z korytarza, boiska szkolnego, bo to nośne. Czas odkłamać sąd, że nauczyciel pracuje tylko 18 godzin tygodniowo, bo często nie mieści się w 42, aby sprostać wymaganiom. Szkoda, że nie alarmują psychologowie i lekarze o wyczerpaniu psychicznym nauczycieli w ostatnich dniach czerwca, o skutkach stresów wywołanych wieczną krytyką, strachem przed rozwydrzonymi wyrostkami, którzy chcą się odegrać za ocenę lub krytyczną uwagę. Nauczycieli pozbawiono zrozumienia, pomocy, obrońców. Wokół sami domorośli prokuratorzy. I co z tego, że ten stan odbije się na uczniach i społeczeństwie? Na razie jakoś się to kręci. A może by tak zmienić obyczaje i myślenie? I tu widzę ogromną rolę mediów. Słucham w radiu: „gdzieś tam w Polsce” – mówią ci z Warszawy. Życia prawdziwego w kraju nikt w Warszawie chyba nie zna. Z uśmiechem słuchałem odpowiedzi kołobrzeskich posłów, na pytania dziennikarza, co zrobią dla kołobrzeżan? To samo co zawsze, ale już z dystansem – „objąć musimy całą Polskę!” Co znaczą te głosy, skoro w tym samym czasie pod ich nieobecność panowie Kaczyńscy, Marcinkiewicz, Tusk, Rokita w Warszawie decydują sami o najważniejszym? Na razie (ci nasi) wiedzą, jak żyje zwykły człowiek, ale za chwilę zamkną się w kręgu swojej partii, w klubach, komisjach, za drzwiami Wiejskiej. Nie chciałbym usłyszeć z ich ust słów „gdzieś tam w Polsce”, a to „gdzieś” będzie o Kołobrzegu, zaś ja pójdę do apteki i znowu za ten sam lek zapłacę więcej. Wśród moich znajomych są dziesiątki koszalinian. Dzwonią do mnie, odwiedzają, opowiadają o mało ważnych sprawach, bo słyszeli o nich w mieście. Nikt zaś nie zawiadomił, że na zawsze odszedł Andrzej Murawski, były wieloletni wizytator kuratorium oświaty. Fragment mojego felietonu poświęcam Andrzejowi. W swoim czasie ogłosiłem Go honorowym „nadkuratorem”. W koszalińskim był twórcą „Klubu Otwartych Szkół”, nadawał Liry brązowe, srebrne i złote szkolnym zespołom artystycznym, wyróżniał najlepsze internaty i Izby Pamięci Narodowej, zorganizował jedyne w koszalińskim Centralne Dni Dziecka, połączone z wystawą osiągnięć kołobrzeskich szkół i prezentował je ministrowi. Razem z Andrzejem kilka lat byliśmy członkami Rady Chorągwi ZHP i Kolegium Kuratora Oświaty. Z Tobą Andrzeju było dobrze. Będę o Tobie zawsze pamiętał.