Kołobrzeżanie zawiedli?
Po dniach upalnych przyszły dni chłodniejsze i deszczowe. Po świątecznych – dni zwykłe. Najbardziej napracowali się gospodarze miasta, aby wszyscy mogli świętować. Otwarcia, powitania gości, odsłonięcia, wywiady w mediach. Niestety, kołobrzeżanie nie dość licznie uczestniczyli w imprezach z okazji 750-lecia nadania praw miejskich. Coś w tym jest, że mieszkańcy naszego miasta nie uczestniczą w imprezach okolicznościowych.
Tak było zawsze. Mało nas było kiedyś na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej – zajęte rzędy zarezerwowane dla zaproszonych. Były więc władze, sekretarki, kierowcy. A dziś? Na ostatnim święcie, w Dniach Kołobrzegu, było podobnie. Nie pomógł list prezydenta miasta z programem. Nie pomogły apele prasy, radia i telewizji kablowej. W ogólnopolskich mediach ani obrazu z dzisiejszego miasta, ani słowa o tym, co się tu działo 750 lat temu.
Coś w tym jest! Próbuję odgadnąć. Informacja dociera, ale jest jakaś niechęć do wszystkiego. Ludzie unikają spotkań z władzą. Jej część traktuje kołobrzeżan z góry, ciągle rości jakieś pretensje, po prostu nosi się. Ludzie tego nie lubią. Wolą takich „swoich”, co i odezwą się przy spotkaniu, uśmiechną się, powiedzą coś miłego. Gospodarze miasta wiele rzeczy robią dla siebie, a dla ogółu to, co spadnie z pańskiego stołu. Zawsze są nabożeństwa, koncerty w katedrze. To dobrze, bo to jest potrzebne, ale ludzie chcą więcej festynów, orkiestr, śpiewania, jarmarków.
Ale przecież były koncerty znanych zespołów! Na jednym świetnie się bawiono, na innym widzów i słuchaczy było kilkudziesięciu, a kabaretowe teksty nagradzano pojedynczymi oklaskami. Również przed ratuszem widzów niewielu, a oferta różnych występów szeroka. Nie zawiodły, jak zawsze, dzieci i młodzież. Uznanie dla prowadzących kołobrzeskie dziecięce zespoły Marii Dudek i Haliny Puc, ale i innych instruktorów. Widać, że miasto obfituje w zespoły taneczne, chóry, kapele, a scenariusze programów przemawiały do serc i budziły dumę z historycznego dziedzictwa.
Dobry program przed ratuszem zakończył się rozdaniem beczek soli z kopią aktu nadania praw miejskich w 1255 roku. Rajcy o sobie nie zapomnieli, a ja obok gości zagranicznych i miejscowych władz chciałem zobaczyć rybaka, marynarza, lekarza z sanatorium, właściciela firmy, która budowała starówkę, architekta. Im należało wręczyć beczki soli nawet przed wszystkimi innymi. Jakoś o tym nie pomyślano. Również radni niezbyt licznie pokazywali się przy nadaniu imienia Skwerowi 750-lecia, na otwarciu Targu Solnego, na imprezach miast partnerskich.
Na uroczystej sesji w hali Milenium to samo. Gospodarze sesji najpierw przywitali samych siebie. Przywitano władze, gości, przedsiębiorców, kupców, jednego generała razem z innymi „mundurowymi”, a na końcu wspomniano o kołobrzeżanach. Tych ostatnich było też nie za wiele, a i ci nie doczekali końca, bo przemówienia gości zagranicznych i ich tłumaczenia ciągnęły się i ciągnęły.
Takie święto już nie wróci. Nie było na ulicach dekoracji (a już myślałem, że pozostawione stalowe linki po świątecznych stroikach zapowiadają jubileuszowe przystrojenia). Nie było flag na oprawach ulicznych lamp. Jedyne trzy chorągiewki (narodowa, unijna i z herbem Kołobrzegu) wywieszono na „pałacu” ZUS. Moje uznanie. Sami mieszkańcy też nie oflagowali swoich domów. Nikt o to nie apelował. Ilu z nas doczeka 800-lecia nadania praw miejskich, by się przekonać, że następne pokolenia unikną potknięć i błędów? Okazja Jubileuszu była przednia, by wypromować miasto i może przełamać niechęć do wspólnej zabawy jego mieszkańców.
Wiadomo, że na wszystko trzeba pieniędzy, a tych nie ma. Jednakże wydane fundusze można było lepiej spożytkować. Nie zadawalające efekty to wina i tych, którzy nie chcieli skorzystać z różnorodnych i ciekawych propozycji.
marzec 2, 2009 | 03:11
Every day what I want is to get more wow gold, cheap wow gold, wow gold is very important for our wow player, so we need wow gold