Z podróży po Roztoczu

Za „Wprost” chwalimy się, że jesteśmy najlepsi. Kolejny raz podróżowałem po Roztoczu, regionie bliskim mojemu sercu. Byłem miedzy innymi po to, by na własne oczy zobaczyć Horyniec Zdrój. To uzdrowiskowe miasteczko leży już w podkarpackim, ale bliżej tu z lubelskiego Tomaszowa, Zamościa, a nawet z Lublina, z Warszawy. A dokąd warszawiakom daleko? Są wszędzie i zawsze. Uzdrowisko przy wschodniej granicy naszego państwa nazywają też „perłą kresów wschodnich”. Kołobrzeg przyzwyczaił mnie do innego rozumienia słowa „perła”. Ale wcale z tego powodu nie jestem zarozumiały! W Horyńcu Zdroju: stacja PKP, przystanki PKS (w niektóre dni bezpośrednie połączenia ze stolicą, Krakowem, a nawet Wrocławiem). Kościół rozbudowano, by pomieścił miejscowych i kuracjuszy. W miasteczku centralnie położona restauracja , kilka sklepów, ośrodek szkoleniowo-wczasowy (rekomendowany przez Izbę Gospodarczą Arendarskiego) zwany hotelem. W jadłospisie hotelowej restauracji: cienka zupka jarzynowa i gulasz. Czego można wymagać za 11 złotych? Zabawny dialog z kelnerką: z czego gulasz.? Z mięsa – pada odpowiedź. Zaniedbane toalety przy restauracji. Hotel? Czy Izba Gospodarcza kierowała się litością?. Ja go nie rekomenduję. W uzdrowisku dwa sanatoria (niewielkie budynki) spółki uzdrowiskowej i jeden kolos (dalej w rozbudowie) Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Dom Zdrojowy z pijalnią wód: siarczkowo-siarkowodorowej (och, ten zapach i smak!) i naturalna woda źródlana „Hetmańska”. Dom „z igły zdjęty”; w holu recepcja, skórzane fotele wypoczynkowe(!), dostęp do Internetu, kawiarnia (w niedzielę nieczynna – szkoda) oraz długi korytarz prowadzący do gabinetów zabiegowych. Leczą tu reumatyzm, narządy ruchu z zastosowaniem wody i miejscowej borowiny. Sam Horyniec Zdrój szczyci się kompleksem lasów Roztockiego Parku Krajobrazowego, który tworzy specyficzny mikroklimat. Jadąc drogami podkarpackiego i lubelskiego nie zobaczysz już wsi drewnianej. Kamienica przy kamienicy, domy przekraczające potrzeby mieszkalne ich właścicieli. Przed kamienicami trawniczki strzyżone kosiarkami. Nie ma przed zagrodą ani kurki, ani kaczki, gęsi, indyka. Jeżeli ktoś hoduje, to daleko za domem w ogrodzonych podwórkach. Tam ostała się też stodoła, chlew – najczęściej puste. Mleko kupuje się w kartonie w miejscowym sklepie. Duża sieć sklepów – od małych po systemowe delikatesy z zielonymi szyldami (dla zachowania wiejskiego charakteru?) i świeżym pieczywem o każdej porze. Nieliczni utrzymują się z gospodarstw rolnych. Starsze pokolenie żyje z emerytury za przekazane gospodarstwa. Młodzi dojeżdżają do pracy zatrudnieni przez współczesnych przedsiębiorców – też młodych. Wielu lamentuje, bo naraz, przez unijne dopłaty, rolnicy – emeryci zaktywizowali się i chcą dalej gospodarować: orzą, sieją, nawożą, zbierają plony. I tu się kłopot zaczyna – nie ma komu sprzedać plonów. Czarna porzeczka opadła, bo 40 groszy za kilogram to kpina, zebrane zboże w zasiekach, bo w skupie płacą mało. Serce w rozterce: ziemia prosi o uprawę, a uprawa nieopłacalna, skoro Unia płaci za ugory. Ale oto i inny widok. XVIII wieczny pałac hrabiego Łosia w Narolu. Za kilka lat będzie co podziwiać, bo prace przy restauracji rozpoczęte. Obok miejscowy przedsiębiorca wybudował zajazd. Próbował nawiązać do architektury pałacu, ale wielka chałupa, będąc hotelem i restauracją, nie zachowuje czystości stylu, choć kubaturę ma zbliżoną. I jeszcze jednego z tej podróży nigdy nie zapomnę – pomnika poświęconego zamordowanym Żydom przywożonym kolejowymi transportami do Bełżca. Ogromne pole szlaki żużlowej, czarnej lawy, którą nikt nie obudzi do życia. Na wzgórzu schody w dół i w górę, droga do piekła i do nieba. Krzycząca czerwień liter z rdzewiejącego żelaza mówi o miastach, z których pochodziły ofiary. Wstrząsające wrażenia. Reasumując: ludzie na Wschodzie z trudem, ale zmieniają konsekwentnie na lepsze i swoje życie, i region. Widziałem to, choć ich narzekania wydają się temu przeczyć. Jednak mówią fakty. Chciałbym to widzieć u nas – w mieście i okolicy.

kom

2 Odpowiedzi do “Z podróży po Roztoczu”

  1. kris Napisał(a):

    Gratuluję ciekawych spostrzeżeń i celnych komentarzy :). Dobrze czasami dowiedzieć się co o nas-autochtonach myślą inni :) . Może tylko małe sprostowanie: powinno być raczej Południoworoztoczańskiego Parku Krajobrazowego zamiast Roztockiego (ale to szczegół ;)). Faktycznie coraz mniej domów drewnianych na roztoczańskich wsiach, ale jeszcze są …Jest też dużo innych ciekawych rzeczy których nie spotka się w zachodniej Polsce… Polecam ciekawą stronę o Roztoczu Południowym: www.roztocze.stalwol.pl

  2. Mirosław Napisał(a):

    Słuszna uwaga - dziękuję - powinno być: Roztoczańskiego
    Parku Krajobrazowego.MirB.

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.