Kwitną kasztany

Za chwilę, gdy tylko przeminą dni zimne i pochmurne, zakwitną kasztany. To nieodłączny atrybut matur w średnich szkołach. W Kołobrzegu, zapewne od czasów mroźnej zimy, idą przygotowania do sezonu z marzeniami, aby pokoje hoteli, pensjonatów, domów wczasowych, pokoje wynajmowane w mieszkaniach i domkach jednorodzinnych, wreszcie w sanatoriach (jakby się tam nazywały) – wypełniły się turystami.

Z początkiem czerwca otwarcie sezonu Lato’2010. Prezes Centrum Zdrowia i Relaksu „Verano” Ryszard Woźniak (przy okazji sprostowanie – w artykule: „Nasi na UAM w Poznaniu” z 30.04. br zmieniłem część nazwy – zamiast „ Centrum Zdrowia i Relaksu „Verano” napisałem „Lecznictwa”. Przepraszam) namawiał mnie do wysondowania, jaki będzie sezon’2010? Nie znalazłem chętnych do wypowiedzenia się na ten temat. Pozostała wypowiedź Ryszarda Woźniaka: „Kilka tygodni temu Polska Organizacja Turystyczna opublikowała raport o przyjazdach turystów do Polski w 2009 roku i ocenia, że statystyki nie są pocieszające. W Kołobrzegu także sezon 2009 w turystyce przyjazdowej był słaby.” Uzasadnienia tego stanu rzeczy można szukać miedzy innymi w tym, że na kołobrzeskim rynku turystycznym przybyło wiele nowych miejsc noclegowych w czterogwiazdkowych hotelach „Akwarius”, „Arka Mega”, „Leda”, „Diva” itd., a „kolejne jeszcze w budowie” – dopowiada Ryszard Woźniak i dalej mówi: „przekonany jestem , że rok 2010 zakończy tendencję spadkową w turystyce przyjazdowej, która miała miejsce w ostatnich trzech latach.” Zahamuje się tendencja spadkowa? Nie jestem o tym przekonany. W czasie ostatniego majowego weekendu więcej gości było w Dźwirzynie, Ustroniu Morskim i w innych mniejszych, okolicznych miejscowościach niż w samym Kołobrzegu. Wybór przez turystów tych miejsc tłumaczę panującą tam ciszą, mniejszym ruchem samochodów, możliwością bezpieczniejszego parkowania i zapewne znacznie niższymi cenami. W Kołobrzegu panuje drożyzna i w dalszym ciągu dziki handel, który zajmuje promenadę Jana Szymańskiego (nie pomogły obiecanki samego ministra sprawiedliwości) i wiele miejsc w dzielnicy uzdrowiskowej (coś okropnego, co dzieje się na Reymonta!). W Kołobrzegu brak imprez dla młodych, które by ich zainteresowały, poza lipcowym koncertem muzyki techno. Oni potrzebują muzyki współczesnej, estradowej i imprez o mocnych przeżyciach. Świadczy o tym majowe święto na Skwerze Pionierów, gdzie tłumy młodych przyszły na koncert kapel rokowych, chociaż były to tylko zespoły miejscowe. Jedną z nich nawet bardzo zachwalano – „Róże Europy”. Nie potrafiliśmy zdobyć półfinał wyborów Miss Polonia, który odbyły się w Szczecinie, mimo że dominowały w nim kołobrzeżanki: Judyta Radoń i Martyna Małetko.

Prezes Ryszard Woźniak ma inne zdanie. Za dobry prognostyk uważa wzrost przyjazdów turystów do Kołobrzegu, który zaobserwował w czasie ostatniego weekendu. „Nareszcie przyjechali. Oczywiście pomogła słoneczna pogoda (wtrącę – w trzecim dniu lał deszcz!); ona była dla nas łaskawsza niż dla innych regionów Polski.” A jak pogoda będzie „niełaskawa”? Prognozy na tegoroczne lato nie są najlepsze. Co mamy poza spacerami po piasku nad brzegiem morza (lekarze zalecają w „każdą pogodę”) do zaproponowania turystom – pomijam typowe imprezy RCK, w których udział biorą nieliczni przyjezdni?

Ryszard Woźniak ma pomysł. „Kołobrzeg – według niego – powinien być miejscem, gdzie organizuje się imprezy i obozy sportowe poza sezonem letnim. Miasto ma dobrą sieć urządzeń sportowych rangi mistrzowskiej w różnych kategoriach wiekowych i w wielu dziedzinach sportu. Mam na myśli te mniej popularne dziedziny, na przykład badminton, tenis stołowy, strzelectwo, łucznictwo, kręgle, bilard itd. Ilość dyscyplin można stopniowo zwiększać, szczególnie o te, które zaliczamy do „sportów niszowych”, a są uprawiane przez ludzi młodych. Można też wykorzystać obiekty sportowe sąsiednich miejscowości – obecnie modne w Ustroniu Morskim”. Dodajmy, że powstały z inicjatywy wójta Stanisława Zielińskiego czy wójta gminy Kołobrzeg – Tadeusza Kowalskiego – w Dźwirzynie. Jest to propozycja interesująca, tylko muszą się znaleźć organizatorzy, tacy „pozytywnie zakręceni” lub – jak to się dziś mówi – z charyzmą. No i z pieniędzmi na początek.

Do tej pory największą „atrakcją” Kołobrzegu są inwestycje: modernizacja Rodziewiczówny, przejście nad torami, przywrócenie używalności ścieżki rowerowej do Podczela. Czy to się uda do sezonu? Po tablicach rejestracyjnych samochodów w weekend można ocenić, skąd przyjechali do nas goście. Przyjechali z Wielkopolski i Dolnego Śląska. Inne regiony śladowo. Niemcy – grupy zorganizowane, niewiele ze Skandynawii, chociaż bardzo ich hołubimy. Nie widać turystów z inny krajów Europy. Nie przybywają ze Wschodu, a tam tkwią duże rezerwy. Może biura turystyczne powinny „uderzyć” na Ukrainę, Litwę, Rosję Jak pozyskać turystów z państw na „Wschód od Bugu”? Trzeba zachęcać, że to bliskie za rzeką jest piękne i gościnne. Kto będzie pierwszy i bardziej skuteczny, ten dokona turystycznego dzieła przyjazdu nad polskie morze Ukraińców, Litwinów, Rosjan, bo na Białorusinów pewnie trzeba będzie poczekać. Schować uprzedzenia i uczyć się języków Wschodnich Słowian. Zresztą, jakie uprzedzenia? Tak wielu mieszkańców Kołobrzegu i okolic pochodzi z Wileńszczyzny, z tak zwanych Kresów, gdzie pozostawili krewnych, sąsiadów, że na tej bazie można zbudować nową turystykę sentymentalną (jak wcześniej z Niemcami). Ofertę przyjazdu do Kołobrzegu należy kierować do ludzi zwykłych, niezbyt zamożnych, ale ciekawych świata, którzy swe podróże po Europie mogliby zacząć od Bałtyku. Jeszcze nie dorobili się takiej bazy uzdrowiskowej, jaką my mamy, ale chcą wypoczywać i poprawiać zdrowie. Chwalimy się folderami w języku niemieckim i szwedzkim, a może wydać takie w języku litewskim, ukraińskim, rosyjskim i w ramach jakieś promocji nawet podarować wschodnim sąsiadom. Powinno się za to – moim zdaniem – zabrać Stowarzyszenie Współpracy Polska – Wschód (zamiast toczyć spory o przeszłość), Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju Turystyki, Instytut Turystyki, Polska Organizacja Turystyczna.

Każdego dnia mozolnie troszczyć się trzeba o turystę, a nie tylko wtedy, kiedy otwiera się kolejny sezon lata. Ma rację prezes „Verano”, że trzeba tak pracować, by można „do Kołobrzegu zapraszać o każdej porze roku”, a nie tylko, kiedy kwitną kasztany.

kom

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.