Wspomnienie o Sebastianie
Sebastian. Tak o Nim myślę, tak Go będę wspominała.
Szczupły, uśmiechnięty, serdeczny przy spotkaniu. Ostatnie osobiste spotkanie z Sebastianem – na szkolnej uroczystości, gdy ją zaszczycił jako Poseł Rzeczypospolitej. Zawsze w takich okolicznościach, a było ich kilka, mówił do swoich nauczycieli i młodszych kolegów, że jest dumny, że uczył się w Koperniku i tu zdał maturę. Stąd wyfrunął w świat. Jego klasa – I, II, III, IV – zawsze „d”, matematyczna. Dla kolegów Seba. Z oporem razem z kolegami wracał do klasy po wf-ie lub pauzie – spocony, z charakterystycznymi rumieńcami po grze w piłkę. Nie uciekał na lekcjach do ostatnich ławek. Nie zapamiętałam żadnych przykrych zdarzeń z Jego udziałem. A tych zwykłych zdarzeń, poza lekcjami, było wiele. Na zdjęciach z wycieczek do Berlina, Kopenhagi, Helsinek, Wilna patrzy na mnie radosna, uśmiechnięta twarz młodego człowieka, zachwyconego światem, głodnego życia. A przecież miał swoje trudne problemy. Zmarła Mu mama, musiał to przeżyć, uczyć się odpowiedzialności, zaplanować swoje studia i dalszy los.
Ukończył prawo w Gdańsku, wrócił do Kołobrzegu, podjął pracę w Urzędzie Miasta. Pamiętam Jego wystąpienia jako rzecznika prasowego prezydenta. Nie chciało się wierzyć, że ten młody człowiek, zaraz po studiach, poradzi sobie z wyzwaniem. Poradził sobie również z funkcją Przewodniczącego Rady Miasta. Zdobny, srebrny łańcuch nosił z godnością, obrady prowadził zdecydowanie, przekonywał do swoich racji wykorzystując wiedzę prawniczą.
Kiedy spotkałam Go na ulicy przy urzędzie miasta, zaraz na początku Jego pracy – zapytałam: jakie masz plany? Odpowiedział bez zastanowienia: będę politykiem. Uderzyło mnie Jego zdecydowanie. Powiedział to takim tonem, jakby to było oczywiste. Pomyślałam, że może nie wie, jakie to trudne, że jest za młody, że straci życie na bezowocnej walce… Nie powiedziałam tego, byłoby to niestosowne przy Jego determinacji, wprost zapale. Pomyślałam też, że z Kołobrzegu do Warszawy trzeba przejść przez wszystkie szczeble – partyjne, administracyjne. To bardzo trudne dla młodego człowieka, któremu specjalnie nikt nie pomoże.
I wygrał wybory do Sejmu. Wygrał ze starszymi, mającymi głośne nazwiska. Oglądałam Jego zaprzysiężenie i gdy siadał wysoko w ostatnich ławach sali sejmowej. Trybuna sejmowa to nie sala posiedzeń Rady Miejskiej. Inni słuchacze, inni przeciwnicy, inne reguły gry. Szybko został doceniony prze klubowych kolegów. I wystawiony na pierwszą linię frontu. Został sekretarzem klubu, bronił z sejmowej trybuny projektów jego uchwał, polemizował, atakował. Zawsze poruszało to odbiorców w ławach sejmowych i przy telewizorach.
Bałam się Jego wystąpień telewizyjnych. Wychodził obronną ręką z polemik z przedstawicielami innych opcji politycznych. Pamiętam jedną z pierwszych z posłem Mularczykiem. Moim zdaniem wygraną. Trzymałam zaciśnięte ręce, żeby się udało. A później był już w okienku bardzo często. Myślałam – za często, bo wtedy łatwo o pomyłkę, o niepotrzebne słowo, złe określenie. Na to tylko czyhają dziennikarze. Wytrzymywał. Miał dość słów i sił.
Miał niespożytą energię: dopiero w Warszawie już w Szczecinie, już w Kołobrzegu. Identyfikował się z klubem, rozwijał jego struktury w terenie. Kołobrzeg zawdzięcza Mu wiele – tak myślę. Walczył o ulice, o stadion, o fundusze, o opinię o mieście. Z jaką wiarą przekonywał, że będzie obwodnica, że będą dotacje na odbudowę plaży, brzegów Parsęty! Nawet taki drobiazg, jak umieszczenie Kołobrzegu na mapie pogody. Tyle było w tym pewności, że się powiedzie, jakby to widział już ukończone.
Swobodny, spontaniczny, nawiązywał kontakty ze wszystkimi: na boisku sportowym, z urzędnikami i dziennikarzami najważniejszych publikatorów. Nie wyłowiono żadnego skandalu z Jego udziałem. Wiedział, co by to znaczyło, ale też umiał trzymać dystans wobec osób i sytuacji. To wielka zaleta tak młodego polityka.
Zginął młodo. Mógł dokonać jeszcze bardzo wiele. Nie nazwę swego stanu, gdy usłyszałam nazwisko Sebastiana wśród ofiar. Kołobrzeżanom będzie Go bardzo brakowało. Mnie osobiście też.
kwiecień 12, 2010 | 13:43
dziękuję, dziękuję jako Kołobrzeżanin, jako znający Sebastiana i obserwujący Jego postawę i starania.
Pani Profesor, jest Pani dumna z swego ucznia, dumni są obiektywni Kołobrzeżanie- tak myślę.