Komu kultura?
Organizatorzy imprez Dni Kołobrzegu mogli się przekonać, że nie ma zbyt wielkiego zapotrzebowania społecznego na ich propozycje kulturalne. Chorągiewki zdjęto, scenę na Skwerze Pionierów rozebrano, kolekcjonerzy zwinęli namioty, rzemieślnicy Jarmarku Solnego przenieśli się na jarmark do innego miasta, rycerze i żołnierze wrócili do „koszar”. Berlińczycy zaś pojechali do swojej dzielnicy Pankow. Dni Kołobrzegu zwane w tym roku dniami partnerskimi zakończone.
Były imprezy bardzo dobre i dobre. W „Głosie Koszalińskim” z 25 maja br. „Strzały na urodziny”, zachwycona wojami francuskimi i pruskimi oraz ich markietankami Iwona Marciniak pisze: „Goście z Niemiec byli bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, że przypominamy także pruską przeszłość Kołobrzegu”. Ja też jestem zachwycony występami na Skwerze Pionierów i V Targami Solnymi. Dałem temu wyraz w „Kulisach Kołobrzeskich” z 26 maja br. w fotoreportażu „V Targi Solne i otwarcie Partnerskich Dni Kołobrzegu”. Oprócz oglądania, możliwości kupienia drobnostek i zjedzenia kromki chleba ze smalcem (na który mam w domu szlaban) i ogórkiem, mogłem spotkać znajomych, posłuchać muzyki i poddać się beztroskiej atmosferze.
Co roku dzień 23 maja w moim kalendarzu mam zarezerwowany na obchody rocznicy nadania Kołobrzegowi praw miejskich (754 rocznica). Od 2000 roku w dniu tym (czasami już w przeddzień) trwały Dni Kołobrzegu. W tym roku otrzymały nazwę „Partnerskie Dni Kołobrzegu”, bo przypadały w XV –lecie współpracy pomiędzy moim miastem a Berlinem Pankow. Nasuwa się pytanie, dlaczego z takiej okazji nie przyjechały do nas żadne inne z 7. miast partnerskich? Kiedyś Dni Kołobrzegu, Dni Morza zapowiadały dekoracje na słupach lamp ulicznych, kolorowe transparenty miedzy drzewami Koszalińskiej, Walki Młodych, Dworcowej, Rodziewiczówny. Kołobrzescy artyści i plastycy prześcigali się w pomysłach, aby miasto było wystrojone na swoje urodziny i na morskie (!) świętowanie. Dziś smutnawo, po jednej szturmówce biało-czerwonej i to niedbale zawieszonej, na co którymś słupie latarni.
Dni Koszalina (program ze sprawozdaniem z wykonania budżetu za 2008 rok – to mi się podoba!) prawie równocześnie z kołobrzeskimi, ale w ich programie nic ciekawszego. Nie chcieli nas wyprzedzić w pomysłach… U nas zaś: Big – Band z Berlina, kapele – z Łodzi (w międzynarodowym składzie), Szczecina i chórek z Berlina (koncert w katedrze); ze Słupska „Tęcza” z teatrem lalki dla dzieci; kołobrzeskie zespoły artystyczne dzieci i młodzieży; teatr w porcie (?) pasażerskim. W jednym z tych dni, mieszkańców i gości namawiano do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Bardzo udane namawianie – kierownik biura Europe Direct Lidia Szyper – Machowska wraz ze swoimi współpracownikami dwoili się i troili, aby każdego spytać: „będzie pani/pan 7. czerwca głosować na eurodeputowanych?” Do tego darowano dzieciom pięknie wydane bajeczki, dorosłym żółte kwiatki i chorągiewki unijne, notesiki z długopisami, mnóstwo materiałów o pakiecie klimatyczno – energetycznym i inne o Unii Europejskiej, pomysłowe torby ekologiczne na ramię, a niektórym dostało się nawet po koszulce z emblematem UE. Drogo zapowiada się agitacja wyborcza. Szkoda tylko, że nie spotkałem samych kandydatów, chociażby z naszego regionu. To jedno popołudnie mogli poświęcić kołobrzeżanom i gościom, a przy okazji uczestniczyć w rocznicowych obchodach naszego miasta.
I tylko jedno: choćbyś na głowie stanął, nie wiem kogo zaprosił na scenę, to na widowni garstka kołobrzeżan. Niewiele też więcej odwiedziło Targ Solny, zbiory kolekcjonerów czy nawet plac zabaw dla dzieci. Trochę więcej gromadziły wieczorne koncerty, a w porcie jachtowym pokazy musztry wojsk napoleońskich i pruskich, a nawet strzał z muzealnego moździerza. Nie chcę już mówić o tym, aby mieszkańcy wspomogli miasto wywieszeniem flagi na balkonie. Z tym zawsze mamy problem i znowu nie wiem czym i jak przekonać kołobrzeżan, że trzeba flagę wieszać w święta narodowe i państwowe oraz z okazji dni uroczystych dla miasta.
I co z tego, że w Strategii Kultury zapisany jest Program Operacyjny „Kołobrzeg Miasto Kultury”, skoro ze strony mieszkańców nie ma zapotrzebowania na większość z tego, co się zorganizuje i proponuje. Rada Wspierania Rozwoju Miasta nad tym debatowała i pozytywnie zaopiniowała kolejny program kulturalny Lato Kołobrzeg’2009. W końcu, liczyła chyba na gości, którzy zjadą do nas jak zawsze, przede wszystkim na plażę, po kąpiel w morzu i słońce. I jak chce „Klimatyczny Kołobrzeg” – przyjadą po jod!