Za dużo nas w polskich Tatrach

Natura cepra nakazuje pożegnać się z polskimi Tatrami i z Zakopanem na Gubałówce. Tak też uczyniłem. Z tej góry podziwiałem raz jeszcze szczyty i spacerkiem doszedłem do Butorowego Wierchu. Nikt z górali już się nie odgrażał, że krzesełka z turystami jadą nad jego łączką. Na samym dole przed domem witał mnie góral i zapraszał w swoje progi na „chłopskie jadło”. Zakopane oszalało na punkcie „świńskich zadów”, „korytek bacy”, „karczków wędzonych” a przede wszystkim „kwaśnicy z ryjkiem” i bez ryjka, za to na wędzonym. Dlaczego to w Kołobrzegu zamiast na smażoną rybę nie mogę trafić na „flądrę rybaka Jana”, na „dorsza córki rybaka”, na „śledzia z Tadziowego kutra”? Restauratorzy i kołobrzeska promocjo do roboty – zmienić część naszych knajpek na „rybackie chaty” i w nich podawać „rybackie jadło”. W Zakopanem są bacowie z owczym serem (mleko owcze mieszają z krowim!) i są juhasi z owcami na halach.U nas są rybacy i łowią ryby w morzu. A z tych ryb kucharze powinni wyrabiać cuda smakowe na każdą porę dnia. Tatrzański Park Narodowy od regli po szczyty to świętość – niczego nie zerwiesz, niczego nie możesz uzbierać i chodzić musisz ścieżkami oznaczonych szlaków. Każde wejście kosztuje. Dobrze, że u nas nad brzegiem Bałtyku, poza wydmami, chodzić możesz wszędzie, a nawet jeździć rowerem po specjalnych szlakach dopiero co zrobionych. Tam w górach – dolinami – jazda rowerem staje się coraz bardziej popularna. Wypiera góralskie bryczki konne. A zupełnie nie podobał mi się traktor z wagonikami na Chochołowskiej. Schroniska PTTK, które w większości prowadzą dzierżawcy, są na dość dobrym poziomie. Zjesz tu dobrze, napijesz się czego tylko pragniesz, a zapłacisz… o połowę więcej niż na dole w Zakopanem. Zaś te, którymi włada turystyczna organizacja, pozostawiają wiele do życzenia. U nas schronisk nie ma. Wszędzie zapraszają apartamenty, luksusowe hotele i sanatoria, (poza szpitalami uzdrowiskowymi) najczęściej latem zamieniane na domy wczasowe. Na Krupówkach restauracje wysypały się na chodniki. Chodzi się ulicą. Chodzi się – ładnie powiedziane – potyka się jeden o drugiego. Trakt zadeptany, podobnie uliczki do niego przyległe, często zamienione w pasaże handlowe. Krupówki są strasznie obrośnięte handlem i gastronomią. Ale jak być w Zakopanem i nie być na Krupówkach? Szlakami do Chochołowskiej, stamtąd na szlak Jana Pawła II, na Halę Gąsienicową, w Dolinę Kościeliską, nad Czarny Staw, na Kalatówki, do Kondratowej idą procesje – człowiek przy człowieku – szlaki zadeptane, w schroniskach tłok Na jednym ze szlaków góral pędził krowy i kozy. Pytam – dlaczego tędy? „O, panocku, na spacer sobie idą”. I co mu odpowiedzieć? Kpi w żywe oczy. Z ulgą przyjąłem wiadomość w ostatnim „Rynku Turystycznym”, że za dwa, trzy lata Wysokie Tatry w Słowacji zmniejszą tłok w Zakopanem. Jako Polak nie powinienem się z tego cieszyć, ale miłośnikowi gór to przewidywanie przynosi uspokojenie. Polskie Tatry się ostoją. Spoglądam na zdjęcia z tymi tłumami turystów i mam nadzieję, że wreszcie Tatrzański Park Narodowy otworzy nowe szlaki pod szczyty polskich Tatr. Te wiekowe, tradycyjne trzeba odciążyć od nadmiernej ilości turystów. Jakie z tego wnioski dla Kołobrzegu? Proste przeniesienie: zbytni tłok na promenadzie, na plaży, zbyt wiele straganów i nachalny handel odstraszą turystów i ludzi, którzy chcą wypocząć. Wypoczynkowi tłok i hałas nie służą. Dzisiejszy zysk może zmienić się w dużą stratę jutro. Wczasowicz jest kapryśny i może poszukać innego miejsca latem nad Bałtykiem. A jak mi się wiodło w Wysokich Tatrach na Słowacji i czego nauczyłem się od Słowaków? To za dwa tygodnie. A przede wszystkim będzie o tym, co uczyniła w krajobrazie Smokowca i Szczyrbskiego Plesa wichura jesienią 2004 roku ? Będzie też o wspaniałej kolejce, która łączy wszystkie osady i miasteczka u podnóża Wysokich Tatr.

kom

Jedna Odpowieź do “Za dużo nas w polskich Tatrach”

  1. Andrzej Napisał(a):

    Pozdrowienia z Wisły dla autora felietonu i Jego Małżonki przesyła Andrzej z Żoną.

Zostaw Odpowiedź

Adres Emial podany w tym formularzu nie będzie publikowany i jest tylko do wiadomości autora strony.